Nazwisko: Bherini
Przydomek: Jako skrót imienia używa Vis albo Erany, ale przydomek ma Lacila.
Rasa: Mieszanka Wilkołaka i Elfa
Wiek: Wygląda na młodą, zaledwie 19 lat, ale tak na prawdę ma 134 lata.
Płeć: Kobieta, choć wielu pomyli ją z mężczyzną
Stanowisko: Wyrocznia
Aparycja: Vis jest niska, ma tylko 163 cm wzrostu. Ale nie narzeka. To drobna i lekka osoba. Długie nogi pozwalają jej na wiele. Jest chuda, ma wieczną niedowagę, ale nie dlatego, że głoduje czy coś. Po prostu tak ma. Co jeszcze można powiedzieć o jej wyglądzie? No, nie wiem. Twarz widać na obrazku... Mogę tylko dodać że Vis nie rozstaje się ze swoim medalikiem. Ma też jeden na nadgarstku, czarny rzemyk, pusty. Oraz kolejny na kostce, też czarny rzemyk, ale z jednym małym szczegółem - ledwie widocznym srebrnym księżycem.
Zdolności: Jak wspomniałam powyżej, ma pewien dar, nie rozwinięty jeszcze w pełni, ale pracuje nad tym - widzi przyszłość. Polega to na tym, że w każdej chwili może ją dopaść jakaś wizja niedalekiej przyszłości. Ona nie wie, kiedy ta wizja będzie. Po prostu się pojawiają. Ale gdy się skupi, bo chce coś zobaczyć, to to zrobi, ale musi dotknąć rzeczy bądź osoby związanej a tą osobą, której przyszłość chce zobaczyć. Jest jeszcze jeden dar - częściowo rozumie mowę zwierząt, w końcu ma coś z Wilkołaka.
Jeśli chodzi o jej zdolności fizyczne, to jest bardzo silna. Mimo swojej budowy, nie raz powaliła większego od siebie. Ale wiadomo, nikt nie jest niepokonany. Jest sprytna i zwinna, uciekła prawie każdemu, kto ją ścigał. Jak mówi jej przydomek, jest elastyczna. Choćbyś postawił przed nią siatkę ze sznurków, ona przejdzie tak, żeby nie dotknąć żadnego z nich. Umie posługiwać się łukiem, mieczem oraz sztyletami, jej ulubionymi. Potrafi jednak z każdej rzeczy zrobić "broń".
Zainteresowania: Jej zainteresowania są okropnie... zmienne. Jeszcze wczoraj chciała być na wojnie, dzisiaj woli siedzieć i opatrywać rannych. Ale nie o to chodzi. Po prostu... ciągle się zmieniają. Ale stałe są takie, że uwielbia skoki z wodospadów. I to nie byle jakich! Im większy, tym lepsza zabawa! Bardzo lubi towarzystwo, ale nie damskie. Częściej przesiaduje z mężczyznami, ale nie Z TYCH powodów. Po prostu, lepiej się z nimi dogaduje. Często rozmawia, a raczej prowadzi monologi z księżycem. Dużo ćwiczy, prawie zawsze, jeśli ma chwilę czasu wolnego. Bardzo często chodzi po lesie i po prostu obserwuje, trenuje albo pomaga zwierzętom, bo jakaś część z Wilkołaka, dała jej prawo do częściowego rozumienia mowy zwierząt. Zdarza się, że mówi sama do siebie.
Charakter: Vis jest zdecydowanie bardziej podobna do mężczyzn i z nimi też częściej przebywa. Zdecydowanie nie lubi być traktowana jak kobieta. Po pierwsze nie ubiera się tak, po drugie kobiety nie powinny ścinać włosów a jak widać ona... Ma zdecydowanie za krótkie włosy jak na te czasy. Ale cóż. Kolejnym powodem jest po prostu to, że nie pasują jej typowe dla jej płci zasady. Jej matka zawsze jej powtarzała, że ma być damą... i inne bzdury. Na szczęście, ojciec szybko zrozumiał jest na prawdę Viserany i pozwalał jej po prostu być sobą. Była okropnym dzieciakiem, można powiedzieć. No ale cóż, ma dar do wpadania w kłopoty. Na szczęście, nauczyła się jak sobie poradzić w każdej sytuacji. Wie, jak zaleczyć poważne rany fizyczne jak i psychiczne. Dzięki temu płakała w swoim życiu bardzo rzadko, a od kiedy ojciec umarł, w ogóle. Nigdy nie była słaba. Zawsze, mimo swej drobnej budowy, radziła sobie świetnie, tak z podciąganiem na gałęziach przy wchodzeniu na drzewa, jak i z pomaganiem w domu. Słaba w znaczeniu psychicznym też nie była nigdy. Oczywiście, zdarzyło się raz na jakiś czas zwątpić ale nauczyła się, jak sobie z tym radzić. Jej słownictwo też nie jest idealne. Ale co zrobić, jeśli wychowywał ją bardziej ojciec, bo matka się poddała po jakimś czasie. Niektórych to dziwi ale ona nie widzi nic niezwykłego w swoim zachowaniu. Jest dumna z tego, że jest odważna, czasem nawet bardziej niż nie jeden mężczyzna. Ale być może wynika to z jej ześwirowanego stylu bycia. Potrafi mieć na prawdę szalone pomysły i pewnie dlatego rzuca się do walki mimo prawie pewnej przegranej. Pewnie to zła cecha ale co zrobić? Erany zdecydowanie nie jest ponurakiem. Uwielbia robić innym żarty, dawać im przezwiska albo po prostu się droczyć. Często się śmieje. I równie często używa sarkazmu. Jest okropnie chaotyczna. Wszędzie jej pełno, co czasem denerwuje innych. Potrafi z każdej niemiłej rzeczy zrobić jakąś sarkastyczną uwagę czy naukę, co pomaga innym. I mimo tego, jaka jest, ma w swoim otoczeniu parę osób, które słuchałyby jej godzinami, do czego przecież jest zdolna, bo Vis to urodzona gaduła. Ale ogólnie rzecz biorąc, to jest twarda dziewczyna która szuka przygód i okazji do sprawdzenia siebie. Albo ją lubisz albo jej nienawidzisz.
Historia: Zastanawialiście się kiedyś, jaka jest historia osoby, która siedzi koło was? Albo przechodzi, widzicie ją tylko kilka sekund. A może żyjecie z nią na co dzień, widujecie na ulicy... Zastanawialiście się, dlaczego są tacy a nie inni? Że może to nie od nich zależało, że stali się zimni i okrutni, albo tacy weseli, ciepli...?
Otóż, wierzcie mi, nikt nie rodzi się z charakterem. Nie ma tak, że dziecko się rodzi i już wiadomo jakie będzie. Nie. Charakteru nie dziedziczymy też po rodzicach. Rodzimy się z pewnymi lekko rozwiniętymi cechami, ale od nas zależy, które przyjmiemy, które odrzucimy. A raczej, które cechy pozwoli nam przyjąć Los, a które każe odrzucić. Ciekawi was, co sprawiło, że jestem taka? Skoro to nadal czytacie, znaczy że tak. No dobrze, przejdźmy do rzeczy.
Urodziłam się dawno temu...
Wiem, brzmi jak bajka. Ale wierzcie mi, że ta historia bajką nie jest. Po prostu, miała miejsce 134 lata temu. Zadowoleni? Wracamy.
... dawno temu, kiedy na tym świecie panował pokój. Pozorny, jak wiemy. A ja urodziłam się tego feralnego dnia, kiedy zaczęła się wojna. Moja matka, Ebenum, miała już 2 dzieci, męża... Ale los dał jej jeszcze córkę... Która w zasadzie i tak była jak chłopiec, ale o tym później. Fortis, mąż Ebenum był jak spity, kiedy zobaczył małą mieszankę Elfki i Wilkołaka. Nie przejmował się tym, przecież nie było problemów z akceptacjami ras. A synowie pary? Już planowali jak wychowają brata, kiedy matka oznajmiła im, że to dziewczynka. Zdezorientowali się, ale po chwili nie miało to znaczenia. A pod wieczór dostali wiadomość, że rozpoczęła się wojna. Na szczęście, mieszkali daleko na obrzeżach kraju, mieli nadzieję, że nic się nie stanie.
I faktycznie, kilka lat później nadal żyli. Dzięki Fortisowi, oczywiście. Przez ten czas wyrobił sobie kontakty, a kiedy król Amirs doszedł do władzy, Fortis został jego doradcą. Polepszył się stan majątkowy rodziny. W dodatku wojna się skończyła, były już tylko małe wybuchy co jakiś czas, ale w porównaniu z tym, co działo się wcześniej, było naprawdę spokojnie. To wszystko sprawiło, że nasza bohaterka, którą pominęliśmy czyli ja, żyła. I miała się doskonale, choć matka próbowała na złość zrobić ze mnie damę. Dzięki bogu, tata od dawna wiedział, co się kroi. Że wojna, zrobiła ze mnie chłopczycę, a nie przerażoną wszystkim damulkę. Porozmawiał z mamą i ona uległa. A ojciec mógł mnie w spokoju szkolić.
I tak było przez całkiem spory okres czasu. Aż pewnego dnia, mając ok. 117 lat wyszłam z domu. Bracia byli już w wojsku, rodzice wiec zostali sami. Gdybym tylko wiedziała, co się kroi zostałabym w domu. Ale los chciał inaczej i wyszłam. A gdy wróciłam... W zasadzie nie było do czego wracać. Rodzice zamordowani, dom splądrowany... Byłam załamana. Ale doszłam do siebie, zawiadomiłam o tym kogo trzeba i odeszłam, chowając rodziców i całą przeszłość pod ziemią.
Wędrowałam i zarabiałam jak się dało, obojętnie czy zabijając czy szpiegując dla króla i jego ludzi, albo przewidując przyszłość, a zdarzało się nawet, ze lecząc rannych. Nie miało to znaczenia. Bylebym zachowała godność i anonimowość. Minęło sporo lat zanim zamieszkałam tutaj, w tych okolicach. Ale przynajmniej miałam spokój i nikt mnie nie znał. Mogłam zacząć od nowa... I obserwować jak będzie rządził syn Amirs'a - Arsman. Ciekawe, czy stłamsi wojnę do końca...
Partner: Nie, raczej nie myślała o tym żeby mieć partnera. Kiedyś może, ale teraz... nie kiedy są takie niepewne czasy. Poza tym, kto by się chciał związać z taką... wulkaniczną osóbką?!
Rodzina: Miała rodzinę. Dawno temu. Jej ojciec miał na imię Fortis i był doradcą króla Amirsa oraz Wilkołakiem. Matka Viserany miała na imię Ebenum, była Elfem. Pracowała jako Śpiewaczka. Vis miała jeszcze dwóch braci ale poszli do wojska i od tamtego czasu nie ma z nimi kontaktu. Niestety, jej rodzice zmarli dawno temu. Kiedy jej nie było w domu, ktoś napadł na nich, w końcu mieli trochę lepiej niż inni, z racji stanowiska ojca. Rodziców zabili, zabrali to co chcieli i odeszli.
Szczegóły: Viserany nie mieszka w domu. Ona śpi gdzie chce. Co do jej przemiany w Wilkołaka, to tylko po północy, ale na szczęście nad tym panuje. Z racji jej Elfiej części, żyje dłużej.
Autor: keiraKD

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz