piątek, 29 maja 2015

Od Squall c.d. Halta - "Nie jestem dobrą wróżką"


Squall roześmiała się głośno słysząc ostatnie pytanie.
-Bynajmniej, nie jestem lubianą postacią, a w szczególności na morzu. Ty chyba naprawdę rzadko zaglądasz na brzeg co?- Oderwała wzrok od widnokręgu i skierowała go na chłopaka.
-Może i jestem obieżyświatem, ale z morzem jakoś się nie zaprzyjaźniłem.- Uśmiechnął się słabo, a dziewczyna przypomniała sobie jego chorobę morską.
-Jestem niezłym wrzodem na tyłku floty. Choć bronią okrętów kupieckich, rzadko kiedy docierają one do celu, poza tym można powiedzieć, że swojego czasu Sztorm był jedynym pirackim okrętem na tych wodach.- Tego co chciała powiedzieć strzelcowi, nie musiała ukrywać. Gdyby zapytał pierwszego lepszego marynarza, mógłby mu wyśpiewać całą "legendę" Sztormu, nieraz mocno przekolorowaną. -Niby zwykły piracki okręt, pełen wariatów i moczymord, ale w swojej brożce jedni z najlepszych. Królewska flota długo nie mogła się nas pozbyć, choć usilnie próbowała. Jednak jedyne co, to ponosili kolejne straty. Byliśmy niezłymi łobuzami.- Kapitan uśmiechnęła się nieco nostalgicznie, przypominając sobie te czasy. -Tuż przed zakończeniem wojny, w końcu mieli spokój na 10lat. Okręt wraz z załogą, po prostu zniknął bez śladu. Po upływie tego czasu słynny statek powrócił już jako okręt widmo.- Jej uśmiech przybrał teraz bardziej demoniczny wyraz. Halt rozejrzał się wokoło i dopiero teraz dotarło do niego, że są tutaj sami. Nie tyle co tego nie zauważył, ale nie zwracał raczej na to uwagi. Teraz jednak poczuł zimny oddech na karku.
-Czyli upiorny statek?- Zapytał z lekką dozą ironii.
-Owszem.- Przytaknęła spokojnie kobieta i znów utkwiła wzrok gdzieś w dali.
-A niby dlaczego? I co takiego działo się przez te 10lat?- Próbował kontynuować rozmowę.
-Nie wiem... Zapytaj w porcie, z pewnością usłyszysz ciekawe opowieści.- Jej uśmiech przybrał bardziej tajemniczy wyraz. Chłopak nie mógł wiedzieć, że Squall i Sztorm to niemal dwie zupełnie odmienne osoby. Chłopak zrozumiał, że więcej od niej nie wyciągnie, więc nie zadawał kolejnych pytań dotyczących tego tematu. Westchnął tylko cicho, dziewczyna czuła jego uważny wzrok i sama przyjrzała się towarzyszowi. Z samego jego wyglądu biło "Poznałem nie jedno królestwo i z nie jednego pieca chleb jadłem". Smagana słońcem i wiatrem twarz nosi ślady wielu trudów podróży. Squall kojarzył się taki wygląd z wilkami morskimi, związanymi z żaglami, jak ona. Nigdy nie lubiła spoglądać w te idealne twarze mieszczan, zdecydowanie te wyniszczone z portów i bezdroży były jej przyjaźniejsze.
-Wspominałeś o łączniku, i że chciałeś jakieś informacje. To po to mnie szukałeś racja? W karczmie pytałeś o brata. Jeśli coś wiem, mogę wyznać.- Przerwała dłuższą cieszę, mówiąc jednak cały czas trwała nieruchomo.
-Tak, Husein tak ma na imię.- Wypalił uradowany.
-Hola, hola, przyjacielu... W tym świecie nie ma nic za darmo!- W końcu znów podniosła nań wzrok i wyszczerzyła się niemiło. -Jeśli faktycznie znam go i coś wiem, powiem tylko za godną cenę.
-Czy dziesięć złotych koron starczy?- Sięgnął po sakiewkę, możliwość dowiedzenia się czegoś o bracie sprawiała, że stał się nieco pośpieszny.
-Pieniędzy nie chcę. Wpierw powiesz mi kto Cię na mnie naprowadził.
-Artem.- Wtrącił szybko, nie czekając na kolejny warunek. Na wydźwięk tego imienia szparki jej oczu zwężyły się jeszcze bardziej.
-Czy ten parszywy szczur ma zamiar się na mnie mścić?- Warknęła do siebie półgłosem, ale zaraz jej złość zmieniła się znów w ten sam wredny uśmiech. -Więc to tak... Nie go już głowa nie boli, następnym razem ciekawiej się z nim rozprawię.
-Znasz go?- Zapytał Halt, choć to raczej było oczywiste, czekał raczej na rozwinięcie tematu.
-Ha! Tez informator od siedmiu boleści próbował zdobyć informacje o mnie. Po długiej nocy obudził się nago na dziedzińcu. Sądziłam, że będzie to wystarczająca nauczka dla takiego żółtodzioba, by nie wpychał się między wilka morskiego, a jego kielich. Sukinkot prawdopodobnie nasłał cię na mnie tylko dlatego, że miał nadzieję na zemstę. Oj przeliczył się kochanieńki. Nie tak łatwo wyciągnąć prawdę o mnie z miejskich podań.- Wyszczerzyła się nieprzyjemnie, wyobrażając sobie co zrobi z nim następnym razem.
-Czyli nic nie wiesz?- Zapytał z cichą rezygnacją strzelec.
-Tego nie powiedziałam. Może wiem... a może nie... Może Ci powiem.- Zerknęła nań żarłocznie.
-Takie zaloty na mnie nie działają.
-Spokojnie, od tygodnia żyję w celibacie.- Zachichotała. Jej uwagę od chłopaka odwrócił malutki punkcik na horyzoncie.  Sięgnęła po lunetę i przyłożyła ją do oka.
-W końcu, już zaczęłam się obawiać, że tak słynny szlak morski dziś mi nie zaowocuje.- Mruknęła sama do siebie.
-Statek kupiecki? Chyba nie masz zamiaru go złupić?- Zadał pytanie, z nutką nadziei w głosie.
-Nie jestem dobrą wróżką, tylko piratem.- Uśmiechnęła się szelmowsko i zaczęła przygotowania.
-A co z...- Chłopak chodził za nią nieco podenerwowany. Ale nim zdążył zadać pytanie, coś podcięło mu nogi i wylądował w ładowni. Nim się pozbierał krata zatrzasnęła się zamykając go znów pod pokładem.
-Nie pomagasz, to chociaż nie przeszkadzaj.- Wygroziła mu palcem i znów gdzieś pobiegła. Skakała po masztach, bomach i olinowaniu niczym kotka. W końcu zniknęła z oczu Halta, a okręt objęła nieprzyjemna cisza trwająca według niego chyba wieczność. Przerwał ją cichy chlupot podpływającej łodzi.
-Hej! Przyjaciele! Czy wszystko tam u was w porządku?- Zawołał jakiś męski głos. W pierwszej chwili strzelec chciał odpowiedzieć, ale gruba lina oplotła mu usta niczym wąż. Okręt kupiecki widząc banderę przyjacielską i zniszczony okręt przybiła do burty Sztormu myśląc, że ten jest zniszczony. Marynarze nie byli jeszcze świadomi na jaki okręt wkroczyli. Kilku z załogi kupieckiej poczęło przemierzać pokład okrętu Squall. Dziewczyna w tym czasie szybko i bezszelestnie przeszła na przybyłą łajbę. Rozpoczęła poszukiwania łupów oczywiście od luków. Pech chciał, że ci tutaj przewozili jedynie sukna i przyprawy na nic jej potrzebne. Zajrzała jednak jeszcze do kajuty kapitańskiej. Stamtąd porwała złotą szkatułę, o niejasnej zawartości, barometr i mapy.
-Kapitanie, powinniśmy uciekać.- Odezwał się jeden z przerażonych majtków znajdujących się na pokładzie obcego okrętu. Pusty i zniszczony statek napawał grozą nawet we dnie.
-Zgadzam się nie powinno nas tu być...- Przytaknął inny równie roztrzęsiony. Nagłe skrzypnięcie steru sprawiło, że sam kapitan zawahał się.
-Wracamy. to nie miejsce dla nas.- Oznajmił i odwrócił się napięcie.
-Za późno...- Szepnęła Squall siedząca z powrotem na bocianim gnieździe swojego statku i w tym momencie wszystkie boczne działa wystrzeliły odpychając okręty od siebie. Żagle rozwinęły się, ster zakręcił i łajba ruszyła z niewiarygodną jak dla siebie prędkością. Liny zwieszające się tu i ówdzie oplotły dodatkowych pasażerów i wyrzuciły ich za burtę. Piratka pogwizdując przeszła cały okręt, weszła do swojej kajuty, odłożyła tam łupy i skierowała się do zamkniętego Halta. Gdy pochyliła się by zerknąć na łucznika, zobaczyła w luku jedynie pustkę. Nim zdążyła jednak cokolwiek zrobić poczuła chłód metalu na gardzieli. Mężczyzna wyswobodził się jakoś i zaszedł ją od tyłu. Teraz przytrzymując ją z nożem przy szyi.
-Jak już mówiłem... Chcę jedynie informacji...- Mruknął jej przeciągle do ucha.
-To chyba niezbyt wygodna pozycja co? Wolę akurat od przodu.- Zapytała z lubieżnym uśmieszkiem, ignorując to co powiedział. I przycisnęła delikatnie swój sztylet między jego nogami by dać mu do zrozumienia co może stracić. Uścisk lekko się rozluźnił, a dziewczyna błyskawicznie przewróciła go i przygniotła własnym ciężarem siadając nań okrakiem.
-Zdecydowanie tak wolę.- Schyliła się i szepnęła cicho. Halt zrzucił ją z siebie, ta jednak od razu wylądowała na prostych nogach.
-Informacje.- Powtórzył, a Squall wykrzywiła się i przedrzeźniała go.
-"Informacje, informacje". Jak Mówiłam, wszystko ma swoją cenę. Ja na przykład potrzebuję kogoś kto załatwi mi pewną rzecz. Miał zrobić to kto inny, ale chyba zawiódł i zginął.
-Co to takiego?
-Ot zwykłe zaklęcie, proste nieprawdaż?
-Jakie?
-O to niech już cię głowa nie boli. Potrzebuję jedynie kogoś kto je dla mnie zdobędzie, ewentualnie mi w tym pomoże. Pech chciał, że znalazłeś się na mojej łajbie, więc albo przystaniesz na moja propozycję, albo won za burtę. Oczywiście za dobrą pracę, będzie dobra nagroda w postaci twoich "informacji"...

Halt? Trochę bez ładu i składu, ale i tak nieźle jak na tak padniętą i nieogarniętą osóbkę jak ja :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz