środa, 24 czerwca 2015

Tchórze żyją długo, ale szybko ginie pamięć o nich. Odważni żyją krótko, ale będą pamiętani na wieki.

Imię: Havar 
Nazwisko: W moich stronach nie stosowało się nazwisk.  
Przydomek: Pies diabła
Rasa: Gnoll  
Wiek: 19 lat
Płeć: Mężczyna  
Stanowisko: Wojownik, rzemieślnik  
Aparycja: Liczy sobie około 180 cm wzrostu. Z tyłu sterczy mu hieni ogonek. Jest raczej ,,gładki", ma tylko kilka większych szram na klatce piersiowej.
Zdolności: W porównaniu do swych pobratymców jest bardzo szybki, ale niezbyt silny. Znaczy, dla przeciętnego elfa lub człowiekiem to godny przeciwnik, ale z klasycznym gnollem mógłby mieć drobne problemy problemy. Ma bardzo dobry węch i słuch. 

Zainteresowania: W wolnych chwilach lubi się oddawac grze na fujarce.  
Charakter: O dziwo Havar przeczy częściowo stereotypowi mówiącemu o okrócieństwie jego rasy. Wprawdzie podczas walki potrafi sie zamienić w prawdziwą bestię, ale poza tym to raczej łagony stwór. Jednka lepiej go nie zaskakiwac w środku nocy. Do obcych odnosi się z dystansem. Nie zalicza się do łatwowiernych. Nie może sie w prawdzie popisać obszerną wiedzą teoretyczną, ale na praktyce to on się zna. Wypadałoby przyznać mu też odwagę, bo ma jej sporo. Nie, nie kretyńską odwagę, choć pare razy zdarzyło mu się nią popisać. Nie lubi się roztkliwiać czy użalać nad sobą, ale zdarza mu się popaść w melancholię, a już zwłaszcza gdy gra. To współczująca istota choć nie zawsze to okazuje. Jednak zemstę uważa za rzecz sprawiedliwą, do której należy dążyć by ową sprawiedliwość uzyskać. Nie brzydzi się kłamstwem i nie łatwo go oszukać. Dla przyjaciół jest łagodny i otwarny. Potrafu być nawet zabawny. Rozmow z nim mogą się okazać bardzo uciążliwie jeśli kogoś nie polubi. Czasami się bulwersuje. Nie denerwuje się gdy ktoś go oczernia, ale nie zdzierży głupoty lub obrażania kogoś na kim mu zależy.  
Historia: Pochodze z niewielkiego państewka, naprawdę maleńkiego. Składało sie na nie kilkadziesiąt zjednoczonych wiosek. Na jedną do trzech przypadał jeden wódz, a na od pięciu do dziesięciu wodzów jeden przedstawiciel. To właśnie przedstawiciele decydowali o naszych losach gromacząc się co dwa miesiące, w czasie wojny częściej.
Ja pochodziłem ze średnich rozmarów wioski. Mój ojciec był bratem naszego wodza. Wódz kierował naszą i sasiednią osadą. Stryj zmarł gdy miałem dziesięć lat. Po zajęciu jego miejsca ojciec całkowicie zaprzestał nauczania mnie gry na instrumentach, łowienia ryb czy kowalstwa. Przyłożył większą wagę do nauki walki i polowania. Z nacikiem na to pierwsze. Nigdy nie byłem zbyt silny w porównaniu z rówieśnikami wiec ojciec miał nielada problem przy szukaniu mi odpowiedniej broni. W końcu padło na to coś co widzicie w mej prawej dłoni. Niektórzy nazywali to swego rodzaju buławą, ja by nie bawić się w nazwy gatunkowe postanowiłem nadać jej imię, Sifa. Oznaczało to w mym języku ,,delikatna".
Dlaczego nie uczył mnie walki wcześniej? Uznał to za zbędne, taka umiejętność stanowiłaby pokusę. W tamtych stronach by zyskać władze trzeba było walczyć. Zajmując miejsce brata musiał sie nastawić na obronę przed innymi pretendentami. Postanowił mnie więc przygotować na podobne wyzwania.
Wojna była kolejnym wątkiem w mojej biografii, który w niej namieszał. Gdy do nas dotarła miałem nieco ponad piętnaście lat. Nie mieliśmy szans z armią Arsmana. JAkby przewidując, że zamierzamy się zaciekle bronić nasłał armię na tyle liczną byśmy zmuszeni byli się wycofywać. Gdy wojska dorły do mej wioski ociec wybiegł im na spotkanie. Nie muszę chyba dodawać, że poległ w pierwszej minucie. Wraz pobratymcami opuściliśmy ojczyznę.
W czasie naszej podróży wielokrotnie musieliśmy walczyć z innymi uciekinierami o rzywność. Wszyscy w ciągu paru dni zapomnieli to sojuszach zawartych pomiędzy wioskami. Napadaliśmy przedstawicieli innych ras, a nawet zawodowych bandytów, a to chyba własnie oni powinni to robić. Przydomek ,, Pies Diabła" nadali mi mieszkańcy napadanych osad. Po kilku latach zostaliśmy wykryci. Ludzie Arsmana zabili większość uchodźców, reszta sie rozbiegła. Nie wiedząc co dalej ze sobą robić udałem się do Hidden. Nic o tym państewku nie wiedziałem poza tym, że może sie tam znaleźć miejsce dla dwónogiej hieny.

Partner: Wątpię by która kolwiek pani nie będąca Gnollem mnie polubiła. Nie użalam się nad sobą. Po prostu stwierdzam fakt.
Rodzina: Jestem jedynakiem. Ojciec zginął głupią śmiercią, a matka, jeśli żyje, to włuczy sie gdzieś po świecie.
Szczegóły:
- uwielbia muzykę
- jesli nie musi to nie je zieleniny, słabo ją trawi
 
Autor: Margo5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz