środa, 10 czerwca 2015

Od Squall c.d. Halta - Dodatkowy pasażer

-Rany.- Wywróciła oczami. -Na chwilę ciebie zostawić...- Zacmokała nawet nie racząc Halta spojrzeniem. Kartkowała tylko szybko strony księgi.
-Skoro taka mądra to czegoś ty se po to diabelstwo nie polazła?- Fuknął
-Po co skoro mogłam się wyręczyć tobą?- Zadrwiła i chwilę później wykonała szybki piruet unikając łap kotowatego. Felin zasyczał chyba niezadowolony. Ale kobieta nie zwracała na niego uwagi, całkowicie pochłonięta przewracaniem stron i pobieżnym czytaniem ich. W końcu syknęła gniewnie, zatrzasnęła z hukiem lekturę i rzuciła ją nieznajomemu. Oboje mężczyzn spojrzało na nią jak na wariatkę, może łucznik tylko miał w oczach domieszkę złości.
-Masz puszku, możesz sobie poczytać do poduszki.- Kot otworzył "Mona  sori" na przypadkowej stronie i z równą złością co dziewczyna cisnął nią o ziemię.
-Nosz cholera jasna!- Zaklął jeszcze kilka razy pod nosem. A zdezorientowany Obieżyświat popatrywał to na nią to na niego.
-Falsyfikat.- Odpowiedziała krótko na jego nieme pytanie.
-Czyli narażałem się dla głupiej podróby?!- Warknął podnosząc się z ziemi.
-Nie przeżywaj, co najmniej osiem takich już miałam w ręku. A teraz chodź jeśli chcesz jakoś wrócić na stały ląd musisz pomóc mi z załadunkiem.- Odwróciła się i ruszyła w stronę plaży. Halt jednak zatrzymał ją mocnym uściskiem na ramieniu.
-Informacje... Dostałaś księgę, teraz chcę usłyszeć co wiesz o moim bracie. I nie obchodzi mnie że książka była fałszywką, dostałaś ją, więc musisz teraz wywiązać się ze swojej części umowy.- Mówił szybko, ale wyraźnie. Ton jakiego używał świadczył o jego determinacji, nie zamierzał odpuścić. Squall westchnęła ciężko.
-Upierdliwy jesteś jak tygodniowy rozstrój żołądka...- Powoli zdjęła jego dłoń z siebie i obróciła się tak by spojrzeć mu w oczy. -Husein o którego pytasz... nie żyje...- Powiedziała z pełną powagą, a chłopakowi aż zatrzymało się na moment serce. W tym momencie Squall wybuchła gromkim śmiechem.
-Łgałaś?- Zapytał niby to zły, ale chyba odczuwał ulgę.
-Oczywiście, ale nie sądziłam że będziesz tak łatwowierny.- Dziewczyna wciąż się śmiała.
-Ha... ha... Doprawdy zabawne, a teraz prawdę.- Założył ręce na piersi i zmierzył ją wzrokiem tab by upewnić się że tym razem nie skłamie.
-Mniej więcej pół roku temu go spotkałam, był dziwny. Wyglądał na zaszczutego i przed czymś uciekał. Szukał szybkiego i cichego transportu na wschód. Dawał rozsądną cenę więc go przeszmuglowałam tam gdzie chciał. A co się działo w drodze to już inna opowieść.- Uśmiechnęła się dwuznacznie. -Nie łudź się jednak, twój braciszek pewnie jest już daleko od tego miejsca gdzie go wyrzuciłam.- Dodała po chwili przewidując następną prośbę chłopaka. Halt nic nie odpowiedział, dziewczyna mogłaby pokusić się nawet o stwierdzenie, że w ogóle nie zareagował. Squall westchnęła ponownie, ale nie przerywała chłopakowi jego przemyśleń. Rozejrzała się tylko i spostrzegła, że kot gdzieś zniknął. Na dłuższą chwile zupełnie zapomniała o jego towarzystwie, więc nie miał pewnie problemów z ulotnieniem się. Ciekawiło ją jak się tutaj dostał. Zapewne ukrył się w którymś z kupieckich okrętów a następnie ukradł szalupę którą tu przypłynął, lub zabrał się wpław. Ale co ją to obchodziło. Jej wzrok padł na przedmiot wszystkich rozczarowań. Zamachnęła się mocno i kopnęła ksiżkę w korytarz z którego ją wyniesiono.
 -Wracam na łajbę, jeśli nie chcesz tu zostać to radzę ci się ruszyć myślicielu.- Mruknęła pod nosem przerywając ciszę.

-Skąd to wytrzasnęłaś???- Halt aż szerzej otworzył oczy ze zdumienia gdy zobaczył szalupę niemal tonąca pod ciężarem beczek załadowanych po brzegi.
-Cóż... mówiłam, że mam swoje sprawy, łatwo nie było znaleźć tę cholerną kryjówkę z dżinem.- Kobieta niemal z czułością poklepała swoją zdobycz. Łucznik opuścił ramiona z rezygnacją.
-Więc zamiast pomagać mi szukałaś gorzałki?
-No chyba właśnie to powiedziałam.- Zachichotała, ale zaraz coś przykuło jej uwagę. -Patrz tylko co znalazłam...- Wyszczerzyła się dumnie do chłpaka.
-Tak, widzę alkohol i zastanawiam się gdzie my wsiądziemy
-A ja zastanawiam się co zrobić z kolejnym pasażerem na gapę?- Squall przepchnęła jedną z beczek ukazując wciśniętego w naprawdę niewielką szparę felina.
-Witam.- Uśmiechnął się szeroko, chyba jego pozycja nie była najwygodniejsza.
-A może razem was zostawię? Przynajmniej będziecie mieli towarzystwo?- Oparła się o burtę i zerknęła na Halta z uniesioną brwią.

<Malik? Halt?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz