Dziewczyna klasnęła wesoło w dłonie.
-No i pięknie! Bo właśnie dotarliśmy!- Zawołała wstając i wskazując palcem na plaże która pojawiła się na morzu. Niemal niezauważalnym ruchem musnęła szablę przy boku i jak za sprawą magicznej różczki ni stąd ni z owąt kotwica z chlupotem opadła na dno.
-Do łupiny marsz i na brzeg!- Zakrzyknęła dziarsko wskakując do szalupy. Halt niechętnie, ale ruszył za nią. Już po chwili łódeczka znalazła się na wodzie. Gdy odpływali z pokładu dało się usłyszeć końskie parsknięcie.
-Cholera! Gwizdacz!- Zerwał się strzelec, a Squall posadziła go na miejsce stanowczym i mocnym naciskiem ręki.
-Siedź lepiej bo wypadniesz, w tej łupinie może kołysać. A koń nie odpłynie, wiec nie panikuj.- Wyszczerzyła się wrednie, bo chłopak zaraz zzieleniał tak jak wtedy gdy znalazła go pod pokładem. Pierwszym co wypadło gdy tylko przybyli, był oczywiście pasażer, który rzucił się na piach.
-Nareszcie stały grunt, boże jak mnie tego brakowało.- Westchnął zadowolony.
-No, no, nie zakochaj się w tym piachu. Wstawaj! Chcesz informacji to słuchaj.- Dziewczyna lekko go kopnęła w nogę. W odpowiedzi jedynie leniwie uniósł jedną powiekę i zerknął na nią.
-Dwie mile stąd znajduje się niewielka warownia. W środku znajdziesz bibliotekę, będzie wielka więc uważaj. Interesuje cię tylko jedna księga "Mona sori". Nie musisz wiedzieć co to, jedynie ją zdobądź.- Wyjaśniła po krótce i obróciła się by odejść. -A i zapomniała bym... Nie wiem co tam żyje i pilnuje tego miejsca, ale poprzednich dwóch nie podołało zadaniu, jeśli znajdziesz trupy, pozdrów ode mnie.- Rzuciła jeszcze na odchodne.
-Hej a ty gdzie?!- Uniósł się na łokciach.
-Mam jeszcze jedną sprawę do załatwienia. Jak będziesz w tarapatach po prostu krzyknij, postaram się jak najszybciej cię wspomóc. Zależy mi na tej literaturze.- Dodała ostatnie słowa i pobiegła gdzieś w las.
Halt? Wiem też krótkie... Ale zacznij szukać, jak tylko załatwi co musi to cię znajdzie :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz