Imię: Teroth (woli Tero)
Nazwisko: Kythsawern
Przydomek: Mroczny obieżyświat, demon, pan ciemności – różnie go nazywają.
Rasa: Upadły, zdziczały anioł
Wiek: Od jego upadku minęły dokładnie 20 lat, jako anioł żył bardzo
długo. Praktycznie od samego początku rezydował w królestwie niebieskim.
Wiek jego skóry oraz kondycji można oszacować na 23 lata z hakiem.
Płeć: Mężczyzna
Stanowisko: Lotnik
Aparycja: Teroth charakteryzuje się tym, że cały przyodziany jest w
czerń. Każdy element jego ubrania jest czarny. Do tego posiada długie,
kruczoczarne włosy, które podczas jego anielskiej kadencji były blond.
Także skrzydła przybrały odcień mocnej czerni. Ludzie zapamiętują go
głównie przez swoje morskie oczy, które czasem wydają się emanować
tajemniczym blaskiem. Jest bardzo dobrze zbudowanym mężczyzną o mocnych
rysach twarzy. Jest także bardzo wysoki (mierzy 195 centymetrów
wzrostu).
Zdolności: Wyróżnia się na tle innych poprzez niesamowitą wytrzymałość i
precyzyjność w panowaniu nad bronią. Jest bardzo szybki i zwinny, także
w locie. Potrafi jeździć konno, jednak ta umiejętność nie jest mu
potrzebna, skoro może przemieszczać się używając skrzydeł. Po odrzuceniu
całej swej świętości, zyskał kilka nowych zdolności (m.in. nauczył się
korzystać z czarnej magii, przemieniać w kruka, czarnego wilka oraz
rekina). Zna się na eliksirach.
Zainteresowania: Teroth to typowy sadysta, więc cierpienie innych
sprawia mu przyjemność. Wielbi drapieżne zwierzęta. Jest krwiożerczy, co
ujawnia, gdy co jakiś czas poszukuje godnego przeciwnika, z którym
mógłby walczyć do rozlewu krwi – czasem zachowuje się jak typowy wampir.
W wolnych chwilach lubi pojeździć sobie na koniu w poszukiwaniu coraz
to ciekawszych terenów.
Charakter: Zło wcielone. Dosłownie. Każdy anioł, który staje się upadły,
zaczyna odczuwać mrok w sercu. Jednak w wypadku Tero zamieniło to się w
obłęd na punkcie śmierci. Nazywa siebie często aniołem śmierci bądź
krwawym aniołem. Prawda jest taka, że nie zna litości. Zawsze przechodzi
obojętnie widząc, że ktoś potrzebuje pomocy. Można powiedzieć, że jest
egoistą. Do oddziału lotników dołączył tylko po to, aby zaspokoić swoje
potrzeby. Nie widzi sensu życia. Szybko się denerwuje, co objawia się
agresją wobec innych. Nienawidzi, gdy coś nie wychodzi mu po jego myśli.
Pan „zawsze mam rację”. Nie lubi prosić o pomoc (typowa Zosia samosia).
Nieprzyjemny typ, z którym trudno zacząć jakąkolwiek rozmowę.
Historia: Urodził się jako dziecko dwóch aniołów. Od maleństwa
wychowywany był w miłej, kochającej się rodzinie, gdzie miał wszystko
zapewnione. Uczono go na archanioła, aby mógł zasiąść przy boku jedynego
władcy. Udało mu się tego podjąć. Po kilkuset latach w końcu mógł
dumnie stać u boku boga. Tak było przez stulecia. Nadszedł dzień, w
którym miało zmienić się jego życie. W królestwie panował harmider. Cały
czas dyskutowano na temat zmieniającej się cywilizacji ludzkiej. Ktoś
musiał pójść i zakończyć wojnę, dlatego postanowiono, aby Tero zajął się
tym. Trafił na środek walki. Próbował przemówić ludziom do rozsądku,
oni jednak zaślepieni byli bitwą. W pewnym momencie pojawił się
czarodziej, chociaż ciężko go było czarodziejem nazwać. Pamiętał
dokładnie jego mroczne szaty i złowieszczy wzrok. To musiał być zatem
czarnoksiężnik. Mężczyzna bardzo chciał z nim stoczyć bitwę, a Tero
zgodził się na to. Nie spodziewał się jednak, że przeciwnik będzie miał
asa w rękawie. Sprytnie zablokował jego świetlisty atak, odwrócił go,
wcześniej dodając do niego trucizny. Kula energii trafiła w Tero,
natychmiast go powalając. Musiał po tym stracić przytomność, bo niczego
nie pamiętał.
Obudził się na pustym polu, na którym niegdyś trwała walka. Nie
wiedział, ile czasu tam leżał. Czuł się okropnie. Próbował wstać, lecz
nie mógł. Jego skrzydła nie były już tak lekkie jak wcześniej. Podszedł
do jeziorka, albowiem czuł się spragniony. Widząc swoje odbicie, nie
mógł uwierzyć własnym oczom. Jego włosy i skrzydła były całe czarne,
białe dotychczas szaty przybrały szarawego koloru. Wyglądał jak demon.
- Upadłem – powiedział do siebie, uśmiechając się ironicznie do siebie.
Spojrzał w niebo. Już nie mógł zobaczyć pałacu ani innych aniołów, które
siedziały na chmurach. Właściwie nie widział niczego – tylko mrok.
Następne lata swojego życia spędził głównie na dręczeniu ludności.
Uwielbiał wkradać się do dziecięcych pokoi i straszyć dzieci, gdy te
spały. Zaczęło się niewinnie, potem zaczął uciekać się do różnych
morderstw i kanibalizmu. Nastał też moment testowania swoich
umiejętności. Szlifował czarną magię oraz przeróżne przemiany. W ciągu
dwudziestu lat nauczył się wiele. Podróżował od krainy do krainy, jednak
został na dłużej w małym państewku. Czy życie w społeczeństwie zmieni
krwawego anioła? Tego nie wie nawet on sam.
Partner: Nie ma – twierdzi, że nie potrzebuje miłości.
Rodzina: -
Szczegóły: Jego koń, ogier Xianyang, doskonale go rozumie. Jest czarnym arabem, który ma podobny charakter, co jego właściciel.
Autor: pimik

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz