środa, 4 listopada 2015

Od Atlanta c.d. Malika i Frelsera - Mała sprzeczka

Podczas gdy futrzasty towarzysz piratki zaglądał jej do kubka, Atlant uświadomił sobie że nie zna jeszcze imienia felina goszczącego w jego domostwie.
 -Swoją drogą, jakim mianem mogę się do ciebie zwracać?
 -Mali...- Wypalił bez namysł, ale zaraz się zreflektował. -Naczy się Gambit, wolę gdy tak się do mnie zwraca.- Uśmiechnął się niewinnie.
 -Chwila moment... Kiciu, coś ty chciał powiedzieć najpierw? Hm?- Squall zaraz wyłapała błąd chłopaka. Mali...co?- Prowokowała go z łobuzerskim uśmieszkiem. Gambit chciał się jakoś szybko wyłgać, ale uwagę wszystkich przykuł krzyk. Ale nie taki rzeczywisty krzyk, było to wołanie o pomoc słyszalne jedynie w ich głowach. Atlant zerwał się na równe nogi. Alt wyczulił zmysł którego tak dawno nie używał. Czuł zaniepokojenie, zainteresowanie i gotowość swoich gości i coś jeszcze. Strach utraty życia stworzenia gdzieś niedaleko. Zanim jednak zdołał powiedzieć o tym pani kapitan Przeskoczyła ganek i popędziła w kierunku z którego jak się wydawało dochodziło wołanie.
 -Za nią.- Rzucił twardo. Malikowi zdawało się że głos leonisa niejako zmienił się. Zignorował jednak w tym momencie kwestie głosu. Obaj ruszyli w ślad dziewczyny. W tym czasie Squall dodarła już do polany, na której zastała niecodzienny widok. Srebrny smok, wił się w gęstej siatce, a koło niego kręcili się niemali mężczyźni. Błagalnemu spojrzeniu gada zawtórowały słowa w jej głowie: "Proszę pomóż". Głupia nie była, wiedziała jaka to scena jest przed nią odgrywana, smokobójcy niemal mieli swój łup. Piratka naciągnęła kaptur na twarz i doskoczyła do herszta bandy zamachującego się na gada pokaźnych rozmiarów toporem. Kopnęła go w brzuch, na tyle mocno że wypuścił z dłoni broń i upadł na ziemie przewracając fikołka.
 -Panowie... Ładnie to tak na cudzą zdobycz czatować?- Demonstracyjnie kładąc stopę na cielsku smoka i uśmiechnęła się diabolicznie, prezentując ostre kły. Pobliźniony wojownik splunął i wstał, a jego towarzysze otoczyli kobietę.
 -Panieneczko, młode damy siedzą przy krośnie w chacie. A nie po lasach kłopotów szukają.- Jego głos był mocno zachrypnięty i głęboki. W miarę jak się przybliżali, krąg wokoło niej również się zacieśniał. Żaden z nich jeszcze nie rozpoznał kobiety, ani niebezpieczeństwa jakim ona była. Nawet ostrzegawczy grymas nieokiełznanej radości zakrywał szeroki kaptur.
 -Stać!.- Zdecydowany i twardy ton Atlanta sprawił że smoczy łowcy zatrzymali się i obrócili na nowego przybyłego. W oczy Malika rzucił się widok rannego stworzenia skrępowanego łańcuchami. Felin nie bacząc na resztę zajął się na chwilę obecną przynajmniej tamowaniem krwotoku i względnym opatrunkiem. Tyle o ile pozwalała na to siatka.
 -Ktoś ty?- Zawołał dowódca arogancko. Teraz cała uwaga skupiła się na Bestii.
 -To ja powinienem o to zapytać. Co robicie na moich ziemiach? I jak śmiecie polować tutaj?- Teraz jego postać faktycznie pokazywała surowego i bezwzględnego dowódcę. Nawet Squall zwróciła na niego uwagę i zwątpiła czy nie ma przed sobą starą Bestie.
 -Dogadajmy się. Myśmy zwykli łowcy, zabieramy zwierza i więcej nas już nie zobaczysz.- Mężczyzna próbował być cwany, jednak Alt, nie miał ochoty oddawać im smoka.
 -Smok zostaje, ale wy macie odejść.- Był nie ugięty, a wyprostowana sylwetka i chłodne spojrzenie nie pozwalało nawet myśleć że zmieni zdanie.
 -O nie... Nie po to targaliśmy się za tym potworem by teraz okiwał, nas tutejszy "Król"- Łowca wypowiedział te słowa w najbardziej obraźliwy i ohydny sposób jaki mógł. -Chłopcy brać chama i dziewkę!- Zakomenderował swoim podwładnym którzy ryknęli głośno. Atlant dobył miecza, a  na ustach Squall, widząc to "przyzwolenie" na walkę, ponownie rozkwitł zbójecki uśmieszek. Ostrza tych dwojga zabłysły w powietrzu i dwoje padło. Pozostała trójka wraz z przywódcą wcale nie miała zamiaru odpuszczać, wręcz przeciwnie ich zapał do walki stał się jeszcze zagorzalszy. Podczas gdy kapitan i Lew zajęci byli walką, herszt podkradł się by ponownie spróbować zabić smoka. Malik zajęty w tym czasie ranami nie zauważył zagrożenia. Dopiero ryk gada obudził wszystkich i to Atlant zdołał w porę zareagować i wdać się w walkę. Ciężki topór znacznie spowalniał przeciwnika. Jednak jego ciosy były tak silne że chłopakowi dzwoniły zęby. Cudem sparował cios na jego tors, jednak odbił ostrze i z nabranym impetem wykonał półobrót, następnie ciął od obojczyka aż po biodro. Smokobójca zachłysnął się krwią, charknął coś i upadł na kolana. W tym czasie dziewczynie został dwoje przeciwników.
 -Squall!- Atlant zawołał kobietę i oboje pożałowali. Bo odwróciła się, a przeciwnicy wykorzystując chwilę rozkojarzenia wymierzyli cios. Piratka cudem uniknęła rozbicia głowy. Jedynie Kaptur odsłonił jej twarz. Zwierzęce oczy błysnęły w słońcu, a do łowców dopiero teraz dotarło z kim mieli do czynienia. Było jednak dla nich za późno. Szelmowski uśmieszek wykrzywił jej usta i na chwilę później obaj padli martwi spod jej szabli. Atlant widząc tylko że dziewczyna jest cała podszedł do smoka.
 -Co z nim?- Zapytał felina, zajętego cały ten czas pilnowaniem by smok trzymał się przy życiu.
 -Nie widać hektolitrów krwi?! Łatwiej by mi było bez tej stalowej siatki.- Wskazał na wiążący problem. Chłopak z pomocą piratki w miarę sprawnie pozbyli się łańcuchów i odrzucili je w bok. Smok rozprostował skrzydła zapewniając dla okolicznych drzew nowy, czerwony wzorek w kropki.
 -Hej, hej, hej! Kolego połóż ty się na glebie!- Zawołała Squall wycierając krew.
 ~Przepraszam...~ Wszyscy usłyszeli ponownie głos w gada w swoich głowach.
 -I nie ruszaj się proszę, jeśli dasz się opatrzyć wyzdrowiejesz w kilka dni.- Kotowaty zerwał kolejny pas ubrania i ścisnął przy skrzydle.
 -Możesz być już spokojny. Tylko jak tutaj trafiłeś? I kim jesteś?- Zapytał Alt.

Malik? Frelser? Cza zrobić coś z trupami... I czekamy na dołączenie reszty grupki do nas :D

11 komentarzy:

  1. To jutro piszę opo od Halta x3 Kierować ich za granicę Hidden i zostawić ci pole do popisu?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak trzeba i można to ja potem mogę się gdzieś wstrącić ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. O! Widzisz? Vis i Ashlotte i Havar i Emma też powinny coś napisać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak czas wywalczę, to mogę po którejś z napisać. Swojego opka nie będę kończyć, nie? :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Phester je już dokończył :P To w takim razie daję ci wolną rękę

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurna, faktycznie xD Czytałam je, ale przez chwilę o nim zapomniałam O-o

    OdpowiedzUsuń
  7. To może ty odpisz Phesterowi? A nyan odp na następne albo napisze cd Alta

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ma sprawy ;) I dam komuś do dokończenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. No raczej, że Alta dokończę! Mam już nawet plan na całe opko >:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Już nie mogę się doczekać :3

    OdpowiedzUsuń