Owca śledziła czujnym wzrokiem obcych, ukryta w zaroślach na granicy lasu.
~ Jak myślisz, to przyjaciele? ~ zapytał w myślach Suowei.
Wilk tak nie sądził. Su nie potrzebowała nawet wyrażać tego słowami. Tenzin już po jej zachowaniu mógł wszystko wyczytać. A jednak mimo jej ostrzeżeń był zbyt ciekawy. Trójka osób na werandzie starego domku stanowiła raczej nietypowe towarzystwo. Przy mały stoliku jakiś rogaty młodzieniec popijał kawę z brązowym felinem, podczas gdy obok na barierce siedziała harpia, strojąc lutnię. Łowca nie słyszał ich rozmowy, ale nie trudno było się domyślić, że wszyscy żywią wobec siebie raczej przyjazne uczucia.
~ Jest ich tu więcej? ~ spytał.
Suowei wciągnęła powietrze przez nozdrza, czytając z woni niczym z księgi.
~ Tak...~ mruknęła. ~ Całkiem sporo...Ale nie wszyscy są obecni na polanie. Powinniśmy uważać, Owieczko. Jeśli trafimy na któregoś z nich, mogą się okazać niegościnni.
Tenzinowi jakoś ciężko było w to uwierzyć. Jeśli pozostali chociaż trochę przypominają trójkę na ganku, nie powinni chyba z miejsca chcieć ich zabić. Takie skłonności przejawiali ludzie i niecywilizowane potwory, a ci tutaj wyglądali na dość spokojnych. Ale Su nie dawała się przekonać niczym. Dla niej to wszystko były tylko pozory. Oczyma wyobraźni widziała już scenę niewiele różną od ich ostatniego spotkania ze zbrojnymi awanturnikami. Zakuty w blachę durny człowiek stanowił jednak zgoła mniejsze zagrożenie niż humanoidalni. Nie bez powodu pierwsi obawiali się drugich. Nie, jej jagniątko nie może tam iść. Są niebezpieczni, lepiej zostawić ich w spokoju...
~ Chodźmy stąd, Tenzinie ~ poprosiła. ~ To nie miejsce dla nas.
~ To które JEST, Wilku? ~ nie wytrzymał. ~ Wszystkie poprzednie miejsca też nie były dla nas. Jeśli nie to, to które?
Suowei umilkła na chwilę, czując, że chyba uraziła czymś swoją Owieczkę. Wepchnęła ogromny łeb pod łagodną dłoń i otarła się o Tenzina nosem.
~ Żadne, Jagniątko ~ odpowiedziała. ~ Dla nas nie ma miejsca.
Łowca dalej uparcie wpatrywał się w polanę. Bezwiednie głaskał nos Su w zamyśleniu. Jego zachowanie wcale jej się nie podobało. Ale znała sposób na odciągnięcie go od czegokolwiek...
~ Jestem głodna, Owieczko ~ zamruczała. ~ Zapolujmy!
Tenzin niemal natychmiast zwrócił głowę w jej stronę. Wilk poczuł, że z miejsca poweselał.
- To znajdź trop - szepnął.
Jego towarzyszka z wesołym warknięciem rzuciła się w las. Owca pobiegła za nią lekkimi skokami przesadzając metr po metrze, huśtając się czasem do przodu na wystających gałęziach i przeskakując nad przewalonymi pniami. W końcu Suowei złapała trop: poruszała się wolniej, kiwając łbem na boki niczym płynąca ryba. Przyczaiła się w zaroślach, wpatrując się w małe stadko jeleni. Tenzin podekscytowany nadchodzącym pościgiem wspiął się na drzewo nad nią. Przykucnął na konarze dobywając łuku.
~ Wybierzmy nasz cel... ~ powiedziała do siebie Su.
Większość polowań wyglądała identycznie jak to. Rzadko zdarzało się, by Łowca kończył je od razu jedną strzałą, chociaż miał ku temu sposobność prawie za każdym razem. Nie, przecież polowania to nie jeden, czysty strzał. To skupienie przy wybieraniu odpowiedniej ofiary, spięcie mięśni w skoku, podniecenie wzrastające z każdą minutą pościgu i wreszcie satysfakcja z zaciśnięcie zębów na wierzgającym ciele. Podczas łowów Wilk i Owca stawali się jednym: razem dzierżyli łuk, razem podgryzali ściganemu kostki, czuli to samo bicie przerażonego serca, szarpnięcie cięciwy boleśnie uderzającej nieostrożnego strzelca w przedramię i spływającą po brodzie ciepłą krew zwierzyny. Suowei dawała Tenzinowi zapał i głód, podczas gdy on użyczał jej swojej cierpliwości i determinacji. Jedno uzupełniało drugie, nie mogło bez niego funkcjonować. Tylko razem tworzyli idealny, nie dający się powstrzymać zespół.
Łowca naciągnął łuk. Na cięciwie zmaterializowała się widmowa strzała. Nie celował w żadne ze zwierząt, tylko w ziemię między nimi. W ten sposób da im sygnał, że zbliża się śmierć. Był to pewien rodzaj niesprawiedliwego wyboru, bo o ile człowiek wiedział, że kiedyś i tak zginie, przerażone zwierzę zawsze będzie chciało uciec.
I o to właśnie chodziło.
Strzała wbiła się ze świstem w ziemię. Odgłos ostrzegł stado i jelenie rzuciły się do ucieczki. Ruszyły w zgoła jednym kierunku i tylko jeden omyłkowo odłączył się od grupy. Suowei z warknięciem poleciała właśnie za nim. Owca zeskoczyła z drzewa i pobiegła za towarzyszką. Pędzili teraz przez las, śmigając zygzakiem między drzewami, równocześnie biegnąc i płynąc, dzieląc tą samą radość. Tenzin szybciej doganiał jelenia i posyłał w jego kierunku strzały. Wtedy zwierzę go wyprzedzało, po czym znowu zwalniało podgryzione w tylne nogi przez Su. Ale nie poddawał się, biegł dalej głupio wierząc, że jest w stanie wygrać ten wyścig.
Łowca biegł, patrząc niemal cały czas w bok za jeleniem, na ślepo, a jednak skutecznie omijając przeszkody. W lesie spodziewał się tylko kilka ich rodzajów - jakiejś zbyt niskiej gałęzi, przewalonego pniaka, grubszego drzewa czy krzewu. Wyczuwał je niemal instynktownie, bo wiedział, co go może tutaj spotkać.
I właśnie dlatego nie zdołał ominąć nieświadomej niczego młodej dziewczyny - po prostu się jej tutaj nie spodziewał. Ona jego chyba też.
Przeturlali się do tyłu po ściółce. Tenzin przez impet poleciał nieco dalej, lądując od razu w przyklęku. Spojrzał zdziwiony na otrzepującą się z gałązek i liści blondynkę. Gdy go zauważyła, aż z powrotem usiadła na ziemi lekko przestraszona.
- C-c-coś ty za jeden?! - zapytała.
Wtedy jednak do ich uszu dotarł kwik dobijanego zwierzęcia. Owca od razu straciła zainteresowanie nieznajomą i pobiegła w stronę odgłosów. Spojrzała z góry na zagryzającą jelenia Suowei. Zwierzę musiało się potknąć zbiegając z lekkiej stromizny. Teraz zadowolony Wilk chłeptał krew z rozerwanego brzucha. Tenzin zadowolony oparł się o swój łuk obserwując posilającą się Su. Dopiero zduszony okrzyk za nim przypomniał mu o pewnej istotnej sprawie.
Obejrzał się na teraz już porządnie przerażoną dziewczynę. Jej usta drgały gdy wskazywała palcem na Suowei. Cofnęła się o krok gdy Łowca się poruszył.
- Spokojnie - powiedział. - Nie zrobię ci krzywdy...
<Kiette? Nie taki Wilk straszny jak go malują...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz