Imię: Lisbeth (w zasadzie to jej prawdziwe imię to Gwendolyn, jednak
dziewczyna nienawidzi go do tego stopnia, że już dawno przestała z niego
korzystać)
Nazwisko: Salander
Przydomek: Imię można zdrabniać do Lis lub Beth, choć też nie należy z
tym przesadzać. Jeśli chodzi o przydomki to dorobiła się całkiem niezłej
kolekcji. Do jej ulubionych należą Gotka, Ścieżka i Sonea.
Rasa: Człowiek… no dobra, może nie do końca. Owszem, Lisbeth kiedyś była
ludzką kobietą. Łowczynią demonów, wampirów i innych potworów, które
ludzkość uznawała za „złe”. Niestety, przez swoją nieuwagę stała się
jednym z nich. I choć dalej utrzymuje, że jest człowiekiem, to co
poniektórzy już zaczęli urządzać polowania na kolejnego wampira (choć
nazwanie jej tak jest dużym uproszczeniem. Sama do końca nie wie czym
tak naprawdę się stała). Tak oto zabójca stał się ofiarą. Ironia losu…
Wiek: Wygląda na 20, choć w rzeczywistości ma około 126 lat. Nie jest
jednak do końca przekonana, co do swego wieku. Może być młodsza, może
być starsza…
Płeć: kobieta
Stanowisko: Szpieg
Aparycja: To całkiem wysoka dziewczyna, o długich nogach. Jest raczej
drobnej budowy, posiada wieczną niedowagę, a jej sylwetce daleko do
typowo kobiecej. Choć nie jest umięśniona, to pozory mylą i z pewnością
nie można nazwać jej słabeuszem. Większość jej ciała, a zwłaszcza ręce i
plecy, wyglądają jak mapa- pokryte są licznymi bliznami, szramami i
zadrapaniami. Swoje czarne, krótkie, nierówno przycięte włosy zawsze
związuje we względnie przekonujący koński ogon, z którego ucieka ponad
połowa pasemek. Jednak aby tego dokonać potrzebuje całego zestawu spinek
i wsuwek. W efekcie powstaje nastroszone „coś” z niepasującymi do
siebie spinkami, które Lisbeth zawsze chowa pod kapeluszem. Wśród tłumu
ludzi stara się nie pokazywać twarzy, dlatego też zasłania ją czerwoną,
jak krew chustą. Jednie jej szare, burzowe oczy zawsze czujnie obserwują
świat zza szkarłatnego materiału. Najczęściej chodzi w ciemnych
spodniach, czarnej koszuli i odrobinę za dużym płaszczu, który (jak
większość rzeczy) dostała po bracie.
Zdolności: Przede wszystkim Lisbeth jest bardzo zwinna i
wygimnastykowana. Bez trudu wspina się na drzewa, bądź urządza
ekstremalne pościgi po dachach budynków. Ludzie często mawiają, że
Lisbeth jest jak cień. Przychodzi nie wiadomo kiedy, bez przerwy wędruje
za tobą, by w końcu zniknąć bezszelestnie. Tak, że ofiara nigdy nie
spostrzeże, czy ktoś za nią idzie i kto będzie jej katem. Szkolenia w
dużym stopniu bardzo jej w tym pomagają, choć niedowaga też robi swoje. A
jeśli chodzi o broń to nie należy do wielbicielek ciężkich i zbyt
długich narzędzi, które tylko „przeszkadzają”. Krótkie miecze, sztylety i
noże to jej brożka. Zawsze nosi przy pasie zatrute ostrze, tak na
wszelki wypadek. Nigdy się z nim nie rozstaje, choć bardzo rzadko musi
po nie sięgać. Ma też bardzo wyczulony węch i słuch. Główną przyczyną
tej „mutacji” jest jej problem ze wzrokiem. Nie, nie chodzi o to, że
Lisbeth jest ślepa, lub niedowidzi (choć czasem obraz częściowo zamazuje
jej się przed oczami). Może oglądać świat, ale tylko w czarno-białej
wersji. I wielu, naprawdę wielu odcieniach szarości.
Zainteresowania: Większość jej zainteresowań ściśle wiąże się z pracą,
którą kiedyś wykonywała. Nie, nie jest pracoholiczką. Spędziła wiele dni
i nocy jeżdżąc konno i do tej pory kocha dosiadać tych stworzeń,
zwłaszcza tych wrednych i najbardziej nieprzewidywalnych. Ciekawią ją
sny i wszelkie wizje. Sama bardzo rzadko ich doświadcza, lecz odkryła u
siebie pewne zamiłowanie do interpretowania wszelkich dziwnych zjawisk,
których nie potrafi wyjaśnić nauka. Czytanie starych run, tłumaczenie
snów, no i przede wszystkim karty tarota. Nie uważa się za wróżkę, jeśli
o to chodzi, po prostu interesuje się tego typu rzeczami. Zna wiele
„gatunków” potworów, których nauczyła się dekady temu, kiedy pracowała
jeszcze jako Łowczyni. Długodystansowe biegi, wspinaczka, przekradanie
się bezszelestnie z balkonu na balkon, godziny pozbawione snu i
całonocne czuwania- czy to również zalicza się do zainteresowań?
Charakter: Lisbeth jest raczej typem samotnika. Zdecydowanie lepiej
czuje się wędrując samotnie pod osłoną nocy, mając nad sobą
rozgwieżdżone niebo, niż z hordą głośnych kompanów u boku. Oczywiście
nie jest osobą aspołeczną i zapewne jak każdy, nie wytrzymałaby zbyt
długo bez towarzysza (choć ona twierdzi inaczej…), ale ogranicza się do
jednej, góra dwóch bliskich osób. Choć nawet tym bliskim bardzo rzadko
potrafi zaufać. Nie ma to nic wspólnego z nieśmiałością, bardziej z
realistycznym (no, może trochę pesymistycznym) podejściem do życia.
Przez dekady spędzone na świecie widziała już nie jedno i nauczyła się
naprawdę wielu rzeczy. Dostrzega po prostu zbyt wiele oszust i
fałszywości, by móc komuś powierzyć swoje życie, tajemnice, czy cenne
rzeczy. Owszem, sama też nie gra uczciwie, jednak nigdy nie oczekiwała
od kogokolwiek, że jej zaufa. Z resztą, Lisbeth sama twierdzi, że na
miejscu innych osób, ona nigdy by sobie nie zaufała. Ale czemu się tutaj
dziwić? Osoba, która ma tak wielki dystans do siebie, jak Gotka, bez
problemu opowiada takie rzeczy. W jednym jednak ma rację- bardzo ciężko
jest jej zaufać, głównie dlatego, że dziewczynę otacza pewna aura
tajemniczości. Ciężko jednak stwierdzić, czy Gotka faktycznie jest taka
skryta i tajemnicza, za jaką ją mają. Raczej specjalnie „utworzyła”
dookoła siebie taką aurę. Stara się wyglądać groźnie i poważnie, ale w
myśli śmieje się z tego, jak ludzie koło niej reagują na błyszczące,
zakrwawione ostrze w jej dłoni. Choć na pierwszy rzut oka wygląda jak
gbur i ponurak, to bardzo daleko jej do takiego zachowania. Posiada dość
specyficzne poczucie humoru, choć niektórych jej swobodne podejście do
życia potrafi rozbawić. Bardzo często nazywa siebie „córką sarkazmu i
ironii”, o czym wiele osób miało wątpliwą przyjemność się przekonać. Jej
odzywki często dostają tytuł „chamskich i nie na miejscu”, lecz mimo to
nadal chętnie trzyma przy własnym zdaniu. Bardzo ciężko jest ją
czymkolwiek zainteresować. A przynajmniej słuchacz często odnosi takie
wrażenie. Niestety, wynika to również z jej dziwnych umiejętności
aktorskich, które zwykle bywają sprzeczne. Kiedy ktoś jej o czymś
opowiada, Lisbeth udaje wierną i uważną słuchaczkę. Dopiero, gdy coś ją
naprawdę zaintryguje, zacznie zgrywać obojętną. Niestety, kiedy ktoś ją
zainteresuje potrafi łazić za nim godzinami, dniami, a (w szczególnych
przypadkach) nawet i tygodniami. Nie ma to jednak zbyt wiele wspólnego z
prześladowaniem… raczej zawracaniem tej osobie głowy. Gotka bardzo ceni
sobie wolność i wręcz nienawidzi wykonywać czyichś rozkazów (zwykła je
łamać, często zupełnie bez powodu). Jej największą zaletą, ale również i
wadą jest szczerość. Potrafi obrazić każdego, z kamienną twarzą, jakby
nie widziała w tym niczego złego. Dlatego też w jej towarzystwie lepiej
nie liczyć na grzecznościowe odpowiedzi. Choć na taką nie wygląda, to
bardzo lubi się śmiać, nawet jeśli ona sama przekształca większość
własnych żartów w sarkastyczne wypowiedzi. Jest w tej dziewczynie pewna
niezależność. Coś bezkompromisowego i porywczość, która zawsze kolarzy
się z młodością. Lisbeth ma naprawdę specyficzną, choć i wyjątkową
osobowość, którą tylko niektórzy potrafią dostrzec, a tym bardziej
docenić.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz