sobota, 24 października 2015

Od Phestera c.d. Mild - Rozmowa w karczmie

 -Czy tego szukasz?- Wyciągnął długi, drewniany przedmiot w stronę dziewczyny, która nieco ociągając się wzięła strzałę cały czas patrząc na oczy mężczyzny, jedyną rzecz widoczną spod maski.
 -Mild?! Długo jeszcze?- Z oddali dobiegł czyjś głos nawołujący elfkę. Coś załopotała i tuż obok nich wylądował kruk. Białowłosa aż podskoczyła zaskoczona gdy ten otworzył dziób i wydał z siebie głośny skrzek.
 -Mild!!!- Znów ktoś zawołał.
 -Czekają na ciebie dziecko. Idź.- Ton mężczyzny był uprzejmy, ale mimo to dziewczyna poczuła dziwny dreszcz. Obróciła się powoli nie spuszczając oczu z nieznajomego a gdy była już w jej mniemaniu wystarczająco daleko puściła się biegiem. Wypadła z lasu niemal potykając się o własne nogi.
 -A tobie co? Ducha zobaczyłaś?- Zaśmiała się dziewczyna oparta o ścianę.
 -Tam w lesie.- Wskazała strzałą na drzewa. -Taki wysoki, czarny w masce...- Tłumaczyła gorączkowo.
 -Wybaczcie, ale chyba wystraszyłem waszą przyjaciółkę.- Oznajmił zimny głos. Zagadkowa postać pojawiła się nie wiedzieć kiedy za plecami dziewczyny i skłoniła się lekko. A tuż obok wylądowały czarne kruki. Cała trójka drgnęła i zdawało się że sięgają po broń. Nieznajomy postanowił ich uspokoić.
 -Proszę, nie szukam zwady. Nazywam się Phester i jestem lekarzem.-Cała trójka popatrzyła po sobie.
 -Ja nazywam się Halt, to jest Viserany, a Mild już zdążyłeś poznać.- Przedstawił wszystkich mężczyzna. Nadal jednak jego wzrok był nie ufny.
 -Miło mi poznać.- Powiedział raz jeszcze się kłaniając, a lodowaty głos właściciela sprawiał, że mimo słońca zrobiło się jakby chłodniej. -Mam nadzieję, że nie przeszkodziłem wam nazbyt. A teraz wybaczcie.- Znów się skłonił i ruszył w stronę karczmy. Gdy tylko stanął w drzwiach izby szmery ustały. Reakcja ludzi w jej wnętrzu nie różniła się wiele od tego co spotykało go na co dzień. Wszyscy milkli, zapadała głucha cisza. Phester, nie zwracał na to jednak uwagi wcisnął się w najdalszy z stołów, w najciemniejszy kont by nie rzucać się w oczy. Na parapecie okna, za szybą przysiedli jego towarzysze. Barmanka długo zbierała się by podejść do dziwnego gościa, a inni bywalcy mimo że wrócili do rozmów popatrywali z ukosa na nieznajomego.
 -C... Co podać?- Zająknęła się dziewczyna która podeszła do stolika.
 -Wodę i trochę surowego mięsa.- Kelnerka otworzyła szerzej oczy, ale skinęła głową i pośpiesznie odeszła. Lekarz wyciągał z swojej torby starą mapę, rozłożył ją na stole i zaczął uważnie studiować. Po chwili barmanka przyniosła zamówienie i odeszła bez słowa. Kruk uchylił okiennice by móc podać całą porcję wołowiny i trochę wody. Po czym wrócił do poprzedniego zajęcia. Mapa była stara, jednak Phester co rusz nanosił na nią poprawki uaktualniające jej treść. Kolor czerwony, czyli miejsca całkowicie podległe Arsmanowi zajmowały niemal całą powierzchnie. Żółty- miejsca stawiające jeszcze opór, ale atakowane, czy pomarańczowy- tereny dawniej podbite, które teraz wznosiły bunty, również zajmowały znaczną większość. Zielony, czyli jak zaplanował sobie zaznaczać kraje neutralne nie ostał użyty ani razu. Jego wzrok przykuwała teraz za to jedyna biała plama. Ogrodzony wysokim pasmem górskim nadmorski teren. Nigdy nie miał żadnych wieści o tym miejscu. Jest uważane za dzikie i opuszczone. Teraz gdy temperatura wzrosła, a rodzina jeszcze zacieklej deptała mu po piętach musiał się tam skierować. Nawet jeśli już coś tam powstało, to z pewnością lepsze od tego piekła. Ocenił swoją podróż na niecały dzień, jeśli tylko zdobędzie w tej gospodzie konia. Poprzedniej nocy został napadnięty i stracił wierzchowca, a to mu bynajmniej nie ułatwiało sprawy.
  -Pan Phester?- Usłyszał już znajomy głos i podniósł powoli swój długi dziób znad pergaminu. Białowłosa elfka dosiadła się do stolika. Mężczyzna ponownie wyczuł zaciekawienie gapiów skupione na nim i młodej towarzyszce.
 -Chciałam Pana przeprosić, że tak zareagowałam gdy na Pana wpadłam.- Zaczęła dziewczyna. Teraz zdawała się być zaintrygowana postacią w masce. Jej bystry wzrok dokładnie badał mężczyznę w poszukiwaniu przebicia przez maskę. Było to jednak na nic. Jedyne co mogła dostrzec to zimne oczy pozbawione jakiegokolwiek wyrazu i przeraźliwie chude dłonie.
 -Nie mam urazy. To ja powinienem przeprosić jeśli Cię nastraszyłem.- Tak jak poprzednim razem był uprzejmy, jednak beznamiętny ton psuł całe wrażenie.
 -Ależ skąd!- Machnęła dziarsko ręką, chcąc pokazać że wcale jej nie przestraszył, czy choćby zaskoczył.
 -Rozumiem.- Skwitował i zaczął składać mapę. Ręka dziewczyny jednak go powstrzymała, ale gdy tylko zetknęła się z chłodną skórą wampira zaraz cofnęła dłoń.
 -Chcesz zobaczyć?- Zapytał podając papier. Mild pokiwała głową i przyjrzała się kolorowym plamom nakreślonym przez właściciela. Dłuższą chwile siedziała w ciszy biegając wzrokiem na wszystkie strony.
 -Gdzie się wybierasz? W to białe miejsce?- Zapytała a mężczyzna skinął głową. -Nie ma tam wojsk?- ponownie skinienie i znów zapadła chwila ciszy. -Możemy iść z tobą?- Wypaliła, a Kruk zamarł na moment. Nie zdążył odpowiedzieć bo do karczmy wpadła kobieta i mężczyzna - towarzysze elfki. Obrzucili izbę wzrokiem i zatrzymali się na białej masce mężczyzny. Błyskawicznie dopadli do jego stołu.
 -Jesteś medykiem?- Phester kiwnął głową jak przy rozmowie z Mild i już spodziewając się następnych słów zaczął pakować swój dobytek.
 -Chodź z nami jest potrzebna twoja pomoc.- Oznajmiła kobieta. Lekarz podniósł się, po czym całą czwórką pośpiesznie opuścili budynek.

<Mild? Halt? Viserany? Załatwiamy szybko sprawę, konia i do wieczora musimy być w Hidden :P >

13 komentarzy:

  1. Ostatnie pytanie Halta i stwierdzenie Vis, że potrzebują jego pomocy brzmi, jakby coś się komuś stało O.o Chociaż nie, mam już pomysł jak z tego wybrnąć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałam jakoś skończyć wiec czemuby nie dać wam czegoś do wymyślenia? Jak zabawa w skojarzenia rzucam hasło a wy podpowiedź :P Ja wiem może se ktoś giry połamał? Ja nie miałam za bardo pomysłu to może wy będziecie go mieć?

      Usuń
    2. Już nie mogę się doczekać :D

      Usuń
  2. Okey, to ja chcę jakieś dokończenie może bo coś bym napisała a ostatnie mi skradziono XD Żartuję oczywiście, nie mam do nikogo żalu, ale jednak chciałabym juz tu coś pokomplikować ;) I pamiętajmy o Ash w stodole :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plan jest taki że jakiś kmiot złamał nogę i tego się trzymajmy. A, o ustaliłyśmy z Ursą że wszystkich kierujemy już do Hidden

      Usuń
    2. To na pewno bo wieczorem popijawa :P
      To jak Karo odpisujesz?

      Usuń
  3. Tylko czekaj - na razie piszę nasz NyaKot a ja potem, tak?

    OdpowiedzUsuń
  4. A to już wy ustalacie między sobą

    OdpowiedzUsuń