Niemal od razu po rzuceniu moją cenną parasolką, skarciłam się w duchu za to, że wybuchłam i użyłam niepoprawnego języka. Ale po prostu to był odruch, nagły przypływ emocji. Ta sukienka była bardzo, ale to bardzo droga! A zaraz potem dowiaduję się, że to głupi kawał jakiegoś bachora! To zdecydowanie za dużo, jak na moją piękną głowę.
Patrząc z nienawiścią na to dziecko, zaraz potem usłyszałam krzyk jakiejś dziewczyny. Obróciłam się w jej stronę i… Co ja ujrzałam! Z tłumu wyłoniły się dwie osoby, z czego jedna była naprawdę przyzwoicie ubrana, ale ta druga… Wyglądała na niecałe dwadzieścia lat, ale za to spójrzcie na jej wygląd!
Krótko ścięte, niezadbane włosy, brak makijażu i jeszcze te łachy! Jak, powiedzcie mi JAK można się tak ubierać? Przecież to niewybaczalne!
– KTO TYM WE MNIE RZUCIŁ? – warknęła i przeleciała wzrokiem po wszystkich osobach naprzeciwko niej, a jej wzrok spoczął na mnie.
„Uspokój się, uspokój. Dama się tak nie zachowuje. Jest opanowana i wyrafinowana w przeciwieństwie do… tego czegoś”
Obrzuciłam ją pogardliwym wzrokiem i zadarłam do góry głowę, by patrzeć na nią z góry, co nie było specjalnie trudne, ponieważ i tak była niska. Plus dla mnie!
Prychnęłam i płynnym ruchem sięgnęłam do mojej torebki, po to, by wyrwać z małego pudełeczka dwie chusteczki. Przejechałam nimi po „pozostałości” po tym idiotycznym kawale i ścisnęłam w małą kulkę. Podeszłam dumnie do Sama-Nie-Wiem-Kto-To-I-Jakiej-Jest-Płci i wyrwałam z jej zaciśniętej łapy moją parasolkę, która była dla mnie niczym skarb i w zamian dałam jej te chusteczki.
– Dziękuję – odparłam i otrzepałam parasol. Rzuciłam ją rozłożoną, więc byłam szczęśliwa, że nic jej się nie stało.
– A więc to ty! – zapytała z jadem w głosie, rzucając mój podarunek na brukową ulicę i przygniatając go butem – Nie daruję Ci! – krzyknęła i zrobiła dwa duże kroki w jej stronę, lecz przed następnymi, powstrzymała ją jej towarzyszka, chwytając ją za ramiona. Lecz to i tak wystarczyło, bym zdążyła cofnąć się odrobinę, widocznie oburzona takim zachowaniem. – Puść mnie do niej! – zawołała do swojej koleżanki ostrym tonem.
– Viserany! Nie warto! – syknęła w jej stronę karcąco.
– Ten wasz dzieciak jest niewychowany! – zawołałam, wtrącając się do ich wymiany zdań – Powinnyście coś z nim zrobić! – powiedziałam poirytowana, wskazując palcem na owego bachora, który dalej stał jak wryty, najpewniej kuląc się w środku.
– To ty jesteś nie wychowana! – krzyknęła Virsenay, chociaż dalej pozostaję przy przekonaniu, że to zwykła obdartuska.
– To nie ja rzucam się na ludzi i im nie grożę! – odpyskowałam jej, ponownie posyłając jej pogardliwe spojrzenie i opierając parasolkę o moje ramię, tym samym chroniąc się przed słońcem.
– Yhg! Wkurzasz mnie! – wrzasnęła, jeszcze bardziej się szarpiąc i siłowa ze swoją towarzyszką.
Zdecydowanie dość już miałam tej bezsensownej rozmowy i chciałam jak najszybciej znaleźć się w moim ulubionym butiku. Rozejrzałam się dookoła i dopiero teraz zorientowałam się, że wokół nas zebrał się już duży tłum gapiów. Uśmiechnęłam się przebiegle pod nosem, po czym przybrałam kokieteryjną pozycję, przejeżdżając wzrokiem po ludziach koło nas.
– Panowie… – zaczęłam uwodzicielskim tonem – Który z was ma ochotę towarzyszyć mi na zakupach? – zapytałam i niby przypadkiem zsunęłam swój szal, odsłaniając ramię i pokazując goły kawałek mojej skóry.
Niemal od razu zobaczyłam przeciskającego się przez tłum mężczyznę, który podszedł do mnie i, jak przystało na porządnego faceta, ukłonił mi się elegancko po czym wyciągnął rękę w moją stronę. Położyłam z wdziękiem swoją dłoń odzianą w białą rękawiczkę na jego i skinęłam głową. Mężczyzna ujął mnie pod ramię.
Odwróciłam głowę w stronę awanturniczki i uśmiechnęłam się zwycięsko, po czym ruszyłam przed siebie z przystojnym i wysokim towarzyszem.
Virsenay? Mild? Ashlotte? Przepraszam, że tak późno ;-;
Ashlotte rezerwuje sobie CD, tak mi przekazała ;)
OdpowiedzUsuńTo niech się pospieszy. Jak tylko Mild ochłonie to nie daruje Em nazwania ,,bachorem". Oj, jak jej się kiedyś sama z siebie sukienka zapali...x3
UsuńMoi faceci mnie obronią!
OdpowiedzUsuń~ Przekonana Emma
Oj, no nie wiem - Vista jest wściekła jak mało kiedy - oberwać parasolką laluni AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA + taka Mild nazwana bahorem... Emma POWINNA się bać XD
OdpowiedzUsuńNic mi NIE MOŻESZ zrobić!
OdpowiedzUsuń~ dalej stojąca przy swoim Emma
Fizycznie nie, psychicznie - owszem ^^
OdpowiedzUsuń