-Lubię karty, jednak jak każdy wilk morski preferuję kości.- Oznajmiła dziewczyna sięgając do sakiewki. Kot udawał że się chwile zastanawia.
-A jakie gry proponujesz?- Zapytał niby to mimochodem.
-Znasz może "łgarza"? Na statkach często się w to grywa.- Squall potrząsnęła swoimi kośćmi w zaciśniętej dłoni.
-Chętnie partyjkę rozegram.- Gambit położył na wieku beczki kilka swoich sześciościanów. Oboje nie spuszczali z siebie wzroku pewni że to drugie będzie oszukiwać. Kości zadźwięczały w kubeczkach po czym nastała cisza gdy każdy wykonał ruch i trzymał na prowizorycznym stole zasłonięta pulę.
-Sześć dwójek.- Oznajmiła pewnie kapitan. Felin zdziwił się nieco, ale nie dał tego po sobie poznać. Na stole leżało dziesięć kości, mógł przebijać, ale zachowywał ciszę mającą trzymać napięcie. Gdy już miał otworzyć usta zmożony chorobą Halt wpadł na beczkę i przewrócił wszystko rozsypując kości za którymi popędzili właściciele.
-Nosz k**wa mać! Halt! Bo przywiąże cię do masztu za jaja! Co to wesoła załoga kapitana haka? Na pokładzie kot w butach i śpiąca królewna! Ogarnij się!- Warknęła rozwścieczona utratą kości, która wypadła za burtę. Chłopak nie odpowiedział, tylko zakrył usta powstrzymując odruch wymiotny i wychylił się szybko. Squall ponownie puściła wiązankę pod nosem i powiedziała coś jeszcze żeby tamten nie napaskudził bo będzie musiał to wylizać. Następnie dalej klnąc ruszyła do kajuty pod mostkiem.
-A ty gdzie?- Zawołał za nią Gambit, chyba niezadowolony że zostawia go samego z łucznikiem.
-Zastanowić się nad którym rowem was wyrzucić!- Odkrzyknęła trzaskając za sobą drzwiami. W rzeczywistości musiała usiąść do mapy by zaznaczyć trasę bo około pięciu mil temu ląd zniknął im z horyzontu.
-Przez tego obszczymurka straciłam moją obsydianową kość...- Warknęła jeszcze nakreślając kolejną linię na i tak już mocno zapisanej mapie rozciągniętej na stole. Długo nie cieszyła się samotnością bo zaraz rozległo się pukanie do drzwi.
-Kogo niesie?!
-Okres masz czy jak?- Rozległ się jeszcze słaby, acz nieco pewniejszy głos Halta.
-A bo ciebie to obchodzi? Między nogi i tak mi nie zajrzysz!- Odkrzyknęła nie odrywając cyrkla od papieru a gość wszedł d środka nie czekając na pozwolenie. Brunet kręcił się po pomieszczeniu z niemałym zaciekawieniem oglądając dziwaczne przyrządy oraz pamiątki z dalekich stron. W końcu jego wzrok padł na mapę nad którą pochylała się kobieta.
-Naprawdę aż tyle przepłynęłaś?- Zapytał nie mogąc się odnaleźć w plątaninie linii i kresek symbolizujących trasy podróży.
-I przeszłam.- Mruknęła a mężczyzna dopiero teraz zwrócił uwagę, że i ląd jest po bazgrolony. -Przylazłeś tutaj aby mnie podenerwować czy popatrzeć jak wyznaczam nam kolejną trasę? A może zanurkowałaś na dno morza i odzyskałeś moją kość?- Dziewczyna nakreśliła ostatnią linię i w końcu podniosła wzrok na rozmówcę.
-Nic z tych rzeczy, jestem tu zapytać kiedy dopłyniemy na ląd i gdzie?- Odpowiedział spokojnie, a dziewczyna z westchnieniem uderzyłam palcem w mapę.
-Widzisz tę zatoczkę? To biała plama na mapie imperium, więc będę mogła tam ze spokojem ukryć sztorm a wy wyruszycie w swoją stronę. I myślę że już jutro wieczorem przyjdzie nam się rozstać.- Uśmiechnęła zalotnie i wstała podchodząc bliżej chłopaka. Ten był raczej obojętny na to co robiła, nawet się nie cofnął. Dopiero gdy dziewczyna uniosła swój koci wzrok, spojrzała głęboko jego oczy i zarzuciła mu ramiona na szyję zdał się być lekko zakłopotany i zapewne zastanawiał się czy nie jest ona pijana. Squall nie zwracała na to jednak uwagi zbliżyła się jeszcze trochę sprawiając że Halt czuł się coraz bardziej nieswojo, ale tym razem przyjął inną taktykę odwzajemnił ten uwodzicielski uśmiech udając że odwzajemnia zainteresowanie dziewczyny.
-Pamiętaj tylko...- Szepnęła w końcu przerywając ciszę. -Żeby posprzątać po swoim kucyku.- Dodała odpychając go na bok z szelmowskim uśmiechem. Po czym wyszła zostawiając nieco zdezorientowanego i złego chłopaka. Przysłoniła oczy by nie oślepił jej blask słońca po wyjściu z ciemnicy i rozejrzała się po pokładzie.
-Nawet nie wiesz z jaką ulgą odetchnę gdy w końcu się rozstaniemy.- Mruknął za jej plecami, ona jedynie odpowiedziała skromnym uśmieszkiem.
-Hej, a gdzie jest nasz pu...- Nie dokończyła pytania bo poczuła zbliżająca się obcą rękę po jej szablę. Błyskawicznym ruchem dobrała jej nim intruz zdołał choćby tknąć jej skarb. Była bardzo wyczulona na punkcie swojej klingi i nim niedoszły złodziej zdążył pisnąć słówko stał już z uniesionymi w górę łapkami i niewinnym uśmieszkiem.
-Podoba Ci się moja szabla co kotku?- Zapytała sykliwie i wolno ale głos przepełniała jej furia. -Mogę tobie pokazać jak rozpłata cię na pół, albo nie... mam lepszy pomysł... Skoro tak bardzo jej pragniesz dam ci ją... A następnie popatrzę jak krzyczysz w męczarniach gdy przeniesie na ciebie swoją klątwę...- Felin zerknął niepewnie na kobietę i ostrzę. Cofnął się jeszcze o krok przybierając minę niewiniątka.
-Spokojnie, jedynie chciałem o coś zapytać.- Próbował się wyłgać.
-Tak? Na przykład czy mógłbyś sobie potrzymać?- Zapytała z przebiegłym uśmieszkiem Squall. -Proszę, dotknij sobie.- Dziewczyna podrzuciła broń, złapała za ostrze i wysunęła uchwyt w stronę Felina tak by ją chwycił. On jednak cofnął dłoń, możliwe że zrozumiał, że gadka o klątwie wcale nie była kłamstwem.
-Ależ pani kapitan, nie śmiałbym dotknąć twojej szabli.- Ukłonił się teatralnie cały czas uśmiechając się jak gdyby nigdy nic. Kobieta zwinnym ruchem wsunęła ostrzę do pochwy.
-Cieszę się że dotarło, szkoda by mi cię było mruczku.- Powiedziała zupełnie innym tonem i z miną słodkiej "ciotuni" uszczypnęła Gambita w policzek. Na co ten prychnął niezadowolony a jego mina wołała: "Miałaś mnie tak nie nazywać!"
-Nie nazwała cię puszkiem.- Odezwał się nagle Halt który przyglądał się wszystkiemu z boku. Miał niezwykle zadowoloną minę widząc że w końcu oberwało się kotu. A ten przeniósł swój oburzony wzrok na chłopaka.
<Gambit? Halt? Sorki jeśli uraziłam Malika ale chciałam się upewnić że nie zajuma mi broni :P>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz