poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Od Mild cd Viserany i Emmy

Mild raźno ruszyła za Vis. Starsza dziewczyna bardzo jej zaimponowała. Była niezależna od nikogo i niczego, chodziła własnymi ścieżkami. Darim by ją polubił, pomyślała trzynastolatka wspominając swojego nauczyciela. Ciekawiło ją też coś innego. Daya przeczuwała, że Viserany coś...widziała. Jakąś wizję dotyczącą młodej elfki. I Mild na pewno nie odpuści póki się nie dowie czegoś więcej na ten temat.
Okazało się, że Ashlotte miała także konia - klacz. Wyglądała na konia bojowego, zapewne dziewczyna kupiła ją z wojska. Szła jednak na piechotę, prowadząc rumaka za lejce. Daya poprawiła plecak na ramieniu i przyspieszyła kroku.
- A gdzie uszasty? - zapytała Vis.
- Dean? Nie mam pojęcia - odpowiedziała dziewczyna. - Gdy się obudziłam nie było ani ciebie ani jego. Zniknęła też część zapasów, więc zgarnęłam resztę do plecaka i ruszyłam za tobą.
- A to dlaczego? - krótkowłosa podniosła pytająco brew.
- Chyba dobrze trzymać się w grupie, prawda? - odpowiedziała niepewnie Mild. - W końcu trwa wojna, żołnierze wszędzie... - elfka urwała i w zamyśleniu zacisnęła ręce mocniej na rzemieniu plecaka, co nie uszło uwadze Viserany.
- Hej, coś się stało? - rzuciła dla pewności.
- Mam...niemiłe wspomnienia związane z wojną.
Starsza z dziewczyn nie pytała o więcej.
Nagle Ashlotte zagwizdała. Mild drgnęła zaskoczona kiedy nad jej głową przeleciał ciemny kształt. Był to kruk. Piękny czarny ptak wylądował lekko na ramieniu Ash. Mild nie ukrywała podziwu.
- Łał! Jest twój? - elfka wpatrywała się w pierzastego towarzysza.
- Tak. Oswoiłam go - dziewczyna uśmiechnęła się lekko. - Nazywa się Rex.
- Jest piękny - Mild wyciągnęła rękę by pogładzić kruka po głowie, ale ten kłapnął na nią dziobem.
Elfka cofnęła rękę. Przypomniała sobie nagle o czymś spoczywającym w jej sakiewce. Zatrzymała się i zaczęła w niej grzebać. Zaskoczone Vis i Ashlotte również się zatrzymały. Zanim jednak którakolwiek z nich się odezwała, dziewczyna zacisnęła rękę na małym krysztale w kształcie ptasiej czaszki. Podrzuciła przedmiot wysoko w górę. Czaszka rozbłysła błękitem i w jej miejscu pojawił się dorosły kruk. Rex zakrakał na niego wrogo. Magiczny zwierzak zataczał koła nad Mild.
- Niezła sztuczka, młoda - powiedziała Viserany.
Daya rozpromieniła się, zadowolona z pokazu. Kruk tymczasem poleciał w stronę miasta. Gdy trzy dziewczyny tam dotarły czekał już na szyldzie tawerny na rozstajach dróg. Viserany rozejrzała się po ulicy.
- No, to chyba tyle z naszej wędrówki - powiedziała do Ashlotte.
Dalszej rozmowy Daya już nie słyszała. Stłumił ją gwar jakiejś kłótni obok. Mild przez moment przyglądała się kłócącym mężczyznom, kiedy nagle usłyszała głośne przekleństwo jakiejś kobiety. Spojrzała w górę. W stronę jej kruka poszybował jakiś przedmiot...złożona parasolka?
- Pie***lony ptak! - kobieta wrzasnęła po raz kolejny.
,,Pocisk" dosięgnął celu. Błysnęło niebieskie światło i w dół spadła zamiast zwierzęcia jedynie kryształowa czaszka. Mild złapała ją w ostatniej chwili.
- TY!
Dziewczyna obejrzała się. Ta sama kobieta, która strąciła jej podopiecznego z nieba zauważyła jak elfka złapała czaszkę. Była pewna, że Daya zrobiła to specjalnie.
- Ty niewychowana dzikusko! - warknęła nieznajoma.
Była to ładna kobieta o złotawych włosach. Miała perfekcyjny makijaż. Ubrana była w krwistoczerwoną sukienkę i nieco ciemniejszy od sukni szal. A ramię zdobiła biała plama ptasiego guana.
Viserany i Ashlotte wyszły z tłumu. Krótkowłosa trzymała w ręce czarną parasolkę. Była równie wściekła co kobieta w czerwieni.
- KTO TYM WE MNIE RZUCIŁ? - zapytała mierząc tłum morderczym wzrokiem.
Jej wzrok padł najpierw na zawstydzoną Mild, a potem na ,,poszkodowaną"...


Viserany? Emma? Ashlotte? Wywołałam wojnę? XD

1 komentarz: