piątek, 24 lipca 2015

Masz obrączkę? No to co? Wszyscy traktujemy to pół serio i pół żartem, bo czas na grzech!

Imię: Emma
Nazwisko: Singer
Przydomek: –
Rasa: Człowiek
Wiek: 25 lat
Płeć: Kobieta
Stanowisko: Artystka (Śpiewaczka)
Aparycja: Nasza bohaterka, jak widać, została hojnie obdarzona przez matkę naturę niezwykłymi atutami swojego ciała. Żeby je bardziej podkreślać, często nosi długie suknie z widocznym wcięciem w dekolcie i wieloma ozdobami. Swoich złotych włosów nie związuje prawie nigdy, chyba, że do kąpieli, kiedy nie chce ich myć, ponieważ robiła to wczoraj.
Ma szczupłą figurę, lecz jest dość średniego wzrostu.
Zdolności: Emma nie ma żadnych zdolności magicznych, ale jeśli „uwodzenie” się liczy, to ona na pewno jest w tym mistrzem. Och, no i śpiew. W jej zawodzie to się przydaje.
Zainteresowania: Co lubię? Och, to proste: pieniądze! Za nie można dostać wszystko! Drogą biżuterię, sukienki, buty, a nawet, jeśli masz taki kaprys: służących. Ale ja w pierwszej kolejności, urządziłabym eleganckie przyjęcie z kosztownym winem i jedzeniem!
Charakter: Emma to bardzo sprytna kobieta. Wie, czego chce i do tego dąży, choćby nie wiem co się stało. Zdaje sobie sprawę ze swojej urody i dobrze ją wykorzystuje, zapewniając sobie lepsze warunki życia, a sztukę uwodzenia opanowała do perfekcji. Ma lepsze kontakty naturalnie z płcią przeciwną, niż z kobietami z racji tego, iż często potrafi im dopiec oraz odbić ich partnerów.
Kocha elegancję, wyrafinowanie oraz gustowne lokale, w których może śpiewać i tańczyć do białego rana oraz białe rękawiczki u kelnerów. W jej ruchach widać wdzięk, którego się wyuczyła, lecz część posiadała już od urodzenia.
To schludna oraz charyzmatyczna kobieta, która wie, jak zawrócić w głowie niejednemu facetowi, tylko po to, by dostać to, czego pragnie. A pragnie naprawdę dużo, na przykład pieniędzy. O tak, życie w luksusie, to jest to. Emma potrafi godzinami przymierzać coraz to kosztowniejsze kreacje, drogą i błyszczącą biżuterię, przeglądać się w lustrze oraz pić wysokiej klasy wina i szampana i, co najważniejsze, dbać o swój wygląd. To kolejna rzecz na liście pod tytułem: „Zachcianki Emmy”. Nigdy nic bardziej nie ceniła od zdrowych, błyszczących włosów oraz czystej cery (oczywiście, oprócz brzęczących monet).
Ta dziewczyna posiada duszę towarzystwa i, jak wcześniej już wspomniałam, duże pokłady charyzmy, więc występowanie na scenie, a także flirtowanie z każdym napotkanym mężczyzną, o ile ma wysoki status społeczny, nie jest dla niej przeszkodą.
Historia: Cóż, moja rodzina nie była zbyt bogata. Mój ojciec i matka urodzili mnie w czasach pokoju, gdy już skończyły się wszystkie wojny, były zbyt małe lub po prostu o nich nie słyszeliśmy, bo mieszkaliśmy na kompletnym odludziu, gdzieś w chaszczach, w małej, drewnianej chatce, która nie należała do nikogo, toteż ją sobie przywłaszczyliśmy.
Gdy byłam jeszcze małym szkrabem, jedenaście czy dwanaście lat temu, ojciec od nas odszedł i zostawił nas same. Ja miałam tyle szczęścia, że mój intelekt się w pełni nie rozwinął i nie rozumiałam, co się właśnie stało, dlatego też zniosłam to dość dobrze w przeciwieństwie do mojej rodzicielki. Cóż, w skrócie: popadła w głęboką depresję. Naprawdę nie mam pojęcia, jak udało jej się mnie wychować z takim stanem w jaki się doprowadziła, ale trudno. W moim nastoletnim wieku, kiedy posiadałam trzynaście, może czternaście lat, matka popadła w alkoholizm. To było dla mnie dość szokujące przeżycie. Jeszcze da się wytrzymać, kiedy taka zalana w trupa osoba od razu idzie spać i nie jest agresywna, ale z NIĄ było inaczej. Za każdym razem, gdy sięgała po kieliszek wypełniony czerwoną cieczą, wpadała w istną furię, a wtedy była nieobliczalna. Nie muszę chyba wspominać, ile naliczyłam siniaków na swoim ciele przez te kilka lat, ale gdy skończyłam osiemnastkę, natychmiast wyniosłam się z domu. Cóż, teraz jestem tutaj już od siedmiu lat i jest mi z tym dobrze. Oczywiście, że dalej kocham moją rodzicielkę i za nią tęsknię, ale jakoś nie mogłabym się zdobyć na to, by znów się z nią spotkać.
Partner: Partner? Nie w tym życiu! Ja chcę być wolna! Skakać z kwiatka na kwiatek!
Rodzina: Coż, jak już mówiłam, ojciec od nas odszedł, a matka została, ale prawdopodobnie oboje jeszcze żyją.
Szczegóły: –
Autor: MrsAnglel20

sobota, 11 lipca 2015

Będę zła

Otóż jest kilka osób które od naprawdę dawien dawna nie pisały (ka wiem wakacje itp. Sama jestem na wyjeździe) ale mimo to mam do wszystkich ogromną prośbę... piszcie. 
Druga sprawa to taka że zwolniło się jedno miejsce dla postaci. Wiec jedną osobę przyjmę. Tylko ta osoba ma pisać u diabła.
To chyba na tyle życzę wszystkim udanych wakacji i dużo weny do pisania ;P

wtorek, 30 czerwca 2015

Od Malika cd Squall

        Felin wyślizgnął się sprawnie spomiędzy beczek. Uznał, że skoro i tak już go odkryto to po cholerę dalej się ciaśnić. Otrzepał się z kurzu i piachu i wyprostował się zadowolony.
  - To będzie zbędne - odpowiedział za siebie i łucznika, dalej mierzącego go morderczym spojrzeniem. - Poza tym przyda nam się transport...
  - A przynajmniej tobie, puszku, bo chyba nie lubisz moczyć sierści - odparł łucznik. - Nie zwlekajmy przez uprzejmości. Chcę jak najszybciej opuścić tę cholerną wyspę i TWOJE towarzystwo - to ostatnie rzucił prosto do piratki.
  Ta uśmiechnęła się promiennie do nich obu.
  - No to na pokład - zakomenderowała.
  - To znaczy, że mogę płynąć? - upewnił się Malik zajmując miejsce w szalupie.
  - Już i tak mam pasażera na gapę, jeden więcej chyba mi nie zaszkodzi...tylko pamiętaj, że na pokładzie obowiązują moje reguły - dziewczyna machinalnie pogładziła rękojeść szabli przy boku z tajemniczym uśmiechem.
  Felin zanotował to sobie w pamięci. Wbrew słowom łucznika lubił pływać, ale nie ze spacerku po desce.

        Kot z trudem powstrzymywał uśmiech widząc pozieleniałego łucznika. Na statku zdjął kaptur, więc mógł mu się dokładniej przyjrzeć. Przez lekki wiatr statkiem zaczęło mocniej bujać i mimo wcześniejszych dni spędzonych na pokładzie, chłopak najmocniej odczuwał skutki bujania.
  - I powiedz mi, po co ty się na ten statek pchałeś? - zapytał sarkastycznie felin.
  - Też mnie to ciekawi! - dorzuciła schodząca z olinowania kapitan.
  - Sam się nad tym zastanawiam - odwarknął łucznik zaciskając palce na relingu.
  - Weź przestań Halt - dziewczyna czysto złośliwie uderzyła go w plecy otwartą dłonią. - Morze jest piękne, nieprawda puszku?
  - Owszem, piękne. Ale nie nazywaj mnie więcej puszkiem.
  - To jak mam się do ciebie zwracać? - odparła złośliwie.
  - Gambit - kot uśmiechnął się drapieżnie, a przy jego uzębieniu nie stanowiło to najmniejszego problemu.
  - Czyli mam rozumieć, że grywasz w karty? - dziewczyna uśmiechnęła się szelmowsko.
  - A co? Chcesz się założyć?

Squall? Wybacz mi długość, ale lepsze to niż nic nie napisać

środa, 24 czerwca 2015

Koniec naboru!

Mamy już 17 postaci (co i tak wykracza o 2 ilość jaką przewidywałam) więc ogłaszam wszem i wobec, że chwilowo nie przyjmuję ŻADNYCH nowych postaci! (no chyba że drugoplanowe, albo zmienię zdanie wiadomo-jedyną stałą cechą kobiet jest zmienność :P )
Tak więc basta! Finito! Endo! Wszelkiego rodzaju formularzy!
Przepraszam jeżeli kogoś tym zraziłam, ale mam nadzieję że jeszcze mnie nie znienawidziliście ^^'

~Ursa

Tchórze żyją długo, ale szybko ginie pamięć o nich. Odważni żyją krótko, ale będą pamiętani na wieki.

Imię: Havar 
Nazwisko: W moich stronach nie stosowało się nazwisk.  
Przydomek: Pies diabła
Rasa: Gnoll  
Wiek: 19 lat
Płeć: Mężczyna  
Stanowisko: Wojownik, rzemieślnik  
Aparycja: Liczy sobie około 180 cm wzrostu. Z tyłu sterczy mu hieni ogonek. Jest raczej ,,gładki", ma tylko kilka większych szram na klatce piersiowej.
Zdolności: W porównaniu do swych pobratymców jest bardzo szybki, ale niezbyt silny. Znaczy, dla przeciętnego elfa lub człowiekiem to godny przeciwnik, ale z klasycznym gnollem mógłby mieć drobne problemy problemy. Ma bardzo dobry węch i słuch. 

Zainteresowania: W wolnych chwilach lubi się oddawac grze na fujarce.  
Charakter: O dziwo Havar przeczy częściowo stereotypowi mówiącemu o okrócieństwie jego rasy. Wprawdzie podczas walki potrafi sie zamienić w prawdziwą bestię, ale poza tym to raczej łagony stwór. Jednka lepiej go nie zaskakiwac w środku nocy. Do obcych odnosi się z dystansem. Nie zalicza się do łatwowiernych. Nie może sie w prawdzie popisać obszerną wiedzą teoretyczną, ale na praktyce to on się zna. Wypadałoby przyznać mu też odwagę, bo ma jej sporo. Nie, nie kretyńską odwagę, choć pare razy zdarzyło mu się nią popisać. Nie lubi się roztkliwiać czy użalać nad sobą, ale zdarza mu się popaść w melancholię, a już zwłaszcza gdy gra. To współczująca istota choć nie zawsze to okazuje. Jednak zemstę uważa za rzecz sprawiedliwą, do której należy dążyć by ową sprawiedliwość uzyskać. Nie brzydzi się kłamstwem i nie łatwo go oszukać. Dla przyjaciół jest łagodny i otwarny. Potrafu być nawet zabawny. Rozmow z nim mogą się okazać bardzo uciążliwie jeśli kogoś nie polubi. Czasami się bulwersuje. Nie denerwuje się gdy ktoś go oczernia, ale nie zdzierży głupoty lub obrażania kogoś na kim mu zależy.  
Historia: Pochodze z niewielkiego państewka, naprawdę maleńkiego. Składało sie na nie kilkadziesiąt zjednoczonych wiosek. Na jedną do trzech przypadał jeden wódz, a na od pięciu do dziesięciu wodzów jeden przedstawiciel. To właśnie przedstawiciele decydowali o naszych losach gromacząc się co dwa miesiące, w czasie wojny częściej.
Ja pochodziłem ze średnich rozmarów wioski. Mój ojciec był bratem naszego wodza. Wódz kierował naszą i sasiednią osadą. Stryj zmarł gdy miałem dziesięć lat. Po zajęciu jego miejsca ojciec całkowicie zaprzestał nauczania mnie gry na instrumentach, łowienia ryb czy kowalstwa. Przyłożył większą wagę do nauki walki i polowania. Z nacikiem na to pierwsze. Nigdy nie byłem zbyt silny w porównaniu z rówieśnikami wiec ojciec miał nielada problem przy szukaniu mi odpowiedniej broni. W końcu padło na to coś co widzicie w mej prawej dłoni. Niektórzy nazywali to swego rodzaju buławą, ja by nie bawić się w nazwy gatunkowe postanowiłem nadać jej imię, Sifa. Oznaczało to w mym języku ,,delikatna".
Dlaczego nie uczył mnie walki wcześniej? Uznał to za zbędne, taka umiejętność stanowiłaby pokusę. W tamtych stronach by zyskać władze trzeba było walczyć. Zajmując miejsce brata musiał sie nastawić na obronę przed innymi pretendentami. Postanowił mnie więc przygotować na podobne wyzwania.
Wojna była kolejnym wątkiem w mojej biografii, który w niej namieszał. Gdy do nas dotarła miałem nieco ponad piętnaście lat. Nie mieliśmy szans z armią Arsmana. JAkby przewidując, że zamierzamy się zaciekle bronić nasłał armię na tyle liczną byśmy zmuszeni byli się wycofywać. Gdy wojska dorły do mej wioski ociec wybiegł im na spotkanie. Nie muszę chyba dodawać, że poległ w pierwszej minucie. Wraz pobratymcami opuściliśmy ojczyznę.
W czasie naszej podróży wielokrotnie musieliśmy walczyć z innymi uciekinierami o rzywność. Wszyscy w ciągu paru dni zapomnieli to sojuszach zawartych pomiędzy wioskami. Napadaliśmy przedstawicieli innych ras, a nawet zawodowych bandytów, a to chyba własnie oni powinni to robić. Przydomek ,, Pies Diabła" nadali mi mieszkańcy napadanych osad. Po kilku latach zostaliśmy wykryci. Ludzie Arsmana zabili większość uchodźców, reszta sie rozbiegła. Nie wiedząc co dalej ze sobą robić udałem się do Hidden. Nic o tym państewku nie wiedziałem poza tym, że może sie tam znaleźć miejsce dla dwónogiej hieny.

Partner: Wątpię by która kolwiek pani nie będąca Gnollem mnie polubiła. Nie użalam się nad sobą. Po prostu stwierdzam fakt.
Rodzina: Jestem jedynakiem. Ojciec zginął głupią śmiercią, a matka, jeśli żyje, to włuczy sie gdzieś po świecie.
Szczegóły:
- uwielbia muzykę
- jesli nie musi to nie je zieleniny, słabo ją trawi
 
Autor: Margo5

czwartek, 18 czerwca 2015

Uwaga

Ekhe... nie chce nic mówić, ale od niemal tygodnia  nikt nic nie napisał, rozumiem że oceny itp, ale proszę, część z was pewnie ma już wystawione stopnie, wiec teraz spiąć te cztery litery i do roboty, bo inaczej ja wam je przetrzepie ;)

środa, 10 czerwca 2015

Życie ze śmiercią w jednym chodzą stroju - Dziś Panią siebie, jutro wśród uboju


Imię: Ashlotte
Nazwisko: Cleverraven
Przydomek: Iníon an Oíche
Rasa: Likantrop
Wiek: 19 lat
Płeć: Żeńska
Stanowisko: Taktyk
Aparycja: Gdy przybiera postać wilka jej sierść jest biała, a ślepia czerwone. Jako człowiek jest niska (ma 160cm) i szczupła. Zawsze nosi na sobie coś z odzieży "eleganckiej". Uwielbia falbany i koronki.
Zdolności: Dobrze posługuje się średniej wielkości mieczem oraz szpadą. Walczy szybko i zwinnie. Zna również tajniki magii, ale zazwyczaj posługuje się tylko tą z zakresu podstawy. Dobrze jeździ konno, ma rękę do zwierząt. Dzięki wilczej klątwie jej rany goją się szybciej niż normalnie i jest silniejsza.
Zainteresowania: Ashlotte interesuje się głównie otaczającym ją światem i zyskiem jaki może z niego czerpać. Zna wiele gatunków roślin, leczniczych jak i trujących. Uwielbia jeździć konno.
Charakter: To dość... Specyficzna dziewczyna. Jest bardzo odważna, o tak. Nie boi się naprawdę niczego. Lubi dyktować innym jak mają się zachowywać, co mają robić i czasem bywa arogancka. Ma o sobie wysokie mniemanie, jednak zachowuje zawsze kulturę osobistą, jest uprzejma i nie podnosi tonu głosu, praktycznie nigdy. Zawsze opanowana, to bardzo ważne w walce i na polowaniu. Szczera w sytuacjach temu sprzyjających, jeśli trzeba - potrafi kłamać, jest jednak lojalna wobec osób dla niej ważnych. Nie pozwala nikomu sobą pomiatać i ma bardzo silny charakter. Przestrzega swoich zasad i chociaż wiele ludzi (i nie tylko) uznało ją za "dziewczynę bez uczuć" to w głębi duszy jest wrażliwa, tak naprawdę często przejmuje się losem innych, jednak nigdy nie pokazuje nikomu swoich łez.
Historia: Ashlotte urodziła się w małym królestwie, którego nazwy praktycznie nikt już nie pamięta, w czasie wojny. Konflikt został wywołany przez nieco większe cesarstwa chcące zająć terytorium spokojnego królestwa. Trzecia w nocy to dokładna godzina narodzin Ashlotte, stąd przydomek "Inion an Oiche" - "Córka Nocy". Jednak bardzo niewiele osób go zna, ponieważ królowa wraz z córką, w następną noc po porodzie uciekła i skryła się przed wrogimi wojskami w górach. Króla zabito i od tego momentu ucichła wieść o królewskiej rodzinie. Ashlotte wychowywała się razem z matką w ukryciu przez 10 lat. Mieszkały na wsi, a mała wtedy dziewczynka nie miała pojęcia o swoim szlacheckim pochodzeniu. Mimo tego matka uczyła jej walki mieczem i szpadą, które zdążyła przemycić z zamku, etykiety, jazdy konnej, pisania i czytania powtarzając, że wszystkie dziewczynki muszą to wiedzieć. Jednak królowa zachorowała pewnej zimy i z powodu braku leków już niedługo zmarła. Tuż przed śmiercią wyznała swojej córce prawdę o jej pochodzeniu, kazała odzyskać tron i zatrzymać dobre imię rodziny. Mała Ashlotte wzięła sobie do serca słowa jedynej jej bliskiej osoby. Nie była w stanie utrzymać się sama na wsi, więc wyruszyła w podróż zabierając ze sobą jedynie miecz, konia i niektóre z książek. Przez rok tułała się żyjąc z kradzieży. Nie chciała nikogo okradać, jednak inaczej nie zdobyłaby pożywienia i ubrań. W wieku 11 lat trafiła do małego domku w środku lasu należącego do czarownic. Początkowo wiedźmy były nieprzychylnie nastawione do dziewczynki, lecz gdy zauważyły jej eleganckie maniery i dowiedziały się o jej pochodzeniu natychmiast postanowiły zrobić z niej swoją wychowankę. Od tej pory Ashlotte uczyła się sztuki magii i zielarstwa, oraz polowania poprzez zastawianie sprytnych pułapek. Poznawała nowe gatunki zwierząt oraz innych istot, o których istnieniu nawet nie miała pojęcia. Nowy, magiczny świat fascynował ją. Podczas jednej z wypraw, razem z czarownicami natknęły się na stado likantropów. Walka okazała się złym pomysłem, jeden w wilków okaleczył dziewczynę tym samym przemieniając ją w stworzenie swojego gatunku. Gdy wiedźmy zobaczyły bolesną przemianę Ashlotte w śnieżnobiałego wilka i jej niespodziewanie agresywne zachowanie wobec nich zrezygnowały z dalszego edukowania podopiecznej. Porzuciły ją i odleciały z powrotem do swojej chatki. Dziewczyna w swoim wilczym obliczu traciła nad sobą kontrolę i atakowała wszystko, po za tym przemiany były dla niej niezwykle bolesne i odbywały się jedynie przy pełni księżyca. Porzucona rozpoczęła tułaczkę po raz kolejny. Trafiła na piracki statek, gdzie, znów rabując - spędziła 2 lata. Tylko dzięki umiejętnością towarzyszącym wilczej klątwie przeżyła sztorm i rozbicie okrętu na dzikim lądzie. I znów rozpoczęła się podróż.
Partner: Szuka...
Rodzina: Matka Anabelle Cleverraven - zmarła, ojciec Oscar Cleverraven - zmarł.
Szczegóły: Ashlotte nienawidzi swojego wilczego oblicza i nie potrafi nad nim panować. Przemienia się jedynie o pełni księżyca, chociaż gdyby nauczyła się to kontrolować mogłaby robić to kiedy zechce. Jest również niezwykle agresywna i nieobliczalna w wilczej formie, choć i nad tym mogłaby zapanować. Niedawno oswoiła kruka, który towarzyszy jej w podróży, nazywa się Rex. Posiada również klacz, którą kupiła od jednego z żołnierzy, jej imię to Leonora. .
Autor: Shadow333