Wchodzę do chatki Hanneona z całą pewnością siebie jaka mi się na razie odrodziła. Cóż, jak można być pewnym siebie po ataku butów i spacerku z gościem, który jest moim <teoretycznie> naturalnym wrogiem w dodatku władającym huraganami?! No nie powiem, zbił mnie trochę z tropu...
- Ach, więc tak mieszkasz? - Przerywam ciszę, która zaczyna mnie wnerwiać.
Rozglądam się po niewielkiej acz przytulnej przestrzeni. Spodziewałam się raczej zastać magiczne kociołki buchające kolorową parą albo przynajmniej jakieś dzikie pentagramy na podłodze czy zwykły bałagan... Tymczasem jest naprawdę czysto, tylko papiery... Dużo papierów. Przechylam głowę na bok, przypatrując się temu wszystkiemu i zaciskam krwawiącą dłoń.
- Jak widać - rzuca przez ramię kotołak, grzebiąc w dziwnych naczynkach, sprytnie schowanych. - Napijesz się czegoś?
- Mmmm, z tego co widziałam to masz tu obok strumyk nie? Poradzę sobie jak... kkk...ACIIIIIIIU!...oś. - No oczywiście, że musiało tak być. Tak, dla tych mniej zorientowanych - kichnęłam w połowie słowa. Czy tego chcę czy nie, zawsze kicham w dzień pełni księżyca. Przywykłam, ale nie lubię kiedy ledwo poznani to widzą.
Wycofuję się z chatki pewnym krokiem, odprowadzana zaciekawionym spojrzeniem Kitee.
Padam na kolana przy strumyku i zdejmuję opatrunek Hana. Syczę, kiedy materiał szoruje po ledwie wyschniętej krwi. Wkładam dłonie w lodowatą wodę i wzdycham cicho, rozkoszując się uczuciem wbijania igiełek zimna w skórę. Zamykam oczy i obmywam twarz wodą. Przecieram oczy i zanurzam lekko końcówki włosów w strumyku. Potem wstaję i otrzepuję się, potrząsając głową.
- No jeszcze podrap się nogą za uchem, i wszystko się będzie zgadzać... - mówię sama do siebie, prychając.
Taaaaaaaaaaak, no szczególnie w dzień pełni przejmuję zachowania typowe dla wilków.
Schylam się po opaskę Hanneona i gdy dotykam jej czubkami palców... Strzela światło, słyszę wycie, a po chwili w ciemności pojawiają się bordowe oczy wilka.
Upuszczam opaskę, ciężko mi złapać oddech. Takich sytuacji nienawidzę. Lubię swoje zdolności ale nie w tych dziwnych wypadkach kiedy są tylko strzępy i niezrozumiałe sygnały. Zwykle nie mówię o tym właścicielom, chociaż Haltowi kiedyś będę musiała powiedzieć. Wizja dotyczące jego była bardziej niż niepokojąca, a u mnie to rzadkość.
- Znalazłem. Daj rękę - mówi Kitee, wychodząc z chatki.
Szybko potrząsam głową żeby się ogarnąć i przywracam na twarz zwykły, ironiczny wyraz. Wykonuję jego polecenie i wyciągam rękę. Maść ma całkiem ładny zapach, trochę lawendy i jakiś cytrus, nie jestem pewna jaki, być może limonka. Hanneon nakłada grubą warstwę, następnie zawiązuje czysty bandaż.
Obserwuję go z zaciekawieniem. Jego ruchy są płynne, brwi ściągnięte w skupieniu. Przechylam lekko głowę na bok, a ironiczny uśmiech mimo woli pojawia się na mojej twarzy.
- Długo się tym zajmujesz? - pytam.
- Dosyć. A co, wątpisz w moje kwalifikacje?
- Hmmm, z natury nie jestem zbyt ufna, poza tym... Z takimi rzeczami zazwyczaj radzę sobie sama. Ale skoro już się napatoczyłeś to skorzystałam. - Wyszczerzam się wesoło, Han zauważa to kątem oka i tylko prycha. - Nooo... a co robisz tak poza tym? - pytam.
- Poza leczeniem? Nic szczególnego. Kształtuję swoje umiejętności. - Zaciska mocniej bandaż.
Uśmiecham się na to kącikiem ust. Czyżbym kiciusia rozdrażniła?
- Oooooooooo, to ja ci może dzisiaj pomogę, co? I tak nie mam nic do roboty.
- A ta mała? Nie jesteś jej opiekunką czy coś?
- Mmmmmmmm, mentorką. Wiesz, to bardzo poważna funkcja ale dzisiaj mam wolne - odpowiadam z powagą.
- Aha - ucina.
- Oj no weź! Pomogę ci, na serio. Umiem sporo rzeczy. Na przykład... mogę ci przepowiedzieć przyszłość.
- Tak? No i co widzisz?
- Daj mi coś swojego.
Zapada chwila ciszy, Han zawiązuje ostatecznie bandaż i przygląda się efektom swojej pracy. Spogląda na mnie spod rzęs i ocenia czy mówię serio. Wiem to, bo ludzie często tak na mnie patrzą. W ogóle, często patrzą. W końcu jestem taka niesamowita... Czyż nie?
<Hannuś? To jak będzie? Chcesz żeby Lady Visterany przepowiedziała ci pieniądze, miłość i zdrowie? XD >
NARESZCIE JAKIEŚ OPO! Już się martwiłam o swoje postacie :D
OdpowiedzUsuńAle czekaj, czekaj...wizja? Z HALTEM? W jego wypadku to rzeczywiście wizje mogą być bardziej niż niepokojące *^* No to co widziała? Kolejna wojna? Koniec świata? Niebo runie nam na głowę? Czy tylko kolejny biedak połamie nogi? xD
Ooooooooooo, no cóż widziała bardzo ciekawe sytuacje w których się Halciak znajdzie :D Mów mi Mystery... XD
OdpowiedzUsuń