Felin wyślizgnął się sprawnie spomiędzy beczek. Uznał, że skoro i tak już go odkryto to po cholerę dalej się ciaśnić. Otrzepał się z kurzu i piachu i wyprostował się zadowolony.
- To będzie zbędne - odpowiedział za siebie i łucznika, dalej mierzącego go morderczym spojrzeniem. - Poza tym przyda nam się transport...
- A przynajmniej tobie, puszku, bo chyba nie lubisz moczyć sierści - odparł łucznik. - Nie zwlekajmy przez uprzejmości. Chcę jak najszybciej opuścić tę cholerną wyspę i TWOJE towarzystwo - to ostatnie rzucił prosto do piratki.
Ta uśmiechnęła się promiennie do nich obu.
- No to na pokład - zakomenderowała.
- To znaczy, że mogę płynąć? - upewnił się Malik zajmując miejsce w szalupie.
- Już i tak mam pasażera na gapę, jeden więcej chyba mi nie zaszkodzi...tylko pamiętaj, że na pokładzie obowiązują moje reguły - dziewczyna machinalnie pogładziła rękojeść szabli przy boku z tajemniczym uśmiechem.
Felin zanotował to sobie w pamięci. Wbrew słowom łucznika lubił pływać, ale nie ze spacerku po desce.
Kot z trudem powstrzymywał uśmiech widząc pozieleniałego łucznika. Na statku zdjął kaptur, więc mógł mu się dokładniej przyjrzeć. Przez lekki wiatr statkiem zaczęło mocniej bujać i mimo wcześniejszych dni spędzonych na pokładzie, chłopak najmocniej odczuwał skutki bujania.
- I powiedz mi, po co ty się na ten statek pchałeś? - zapytał sarkastycznie felin.
- Też mnie to ciekawi! - dorzuciła schodząca z olinowania kapitan.
- Sam się nad tym zastanawiam - odwarknął łucznik zaciskając palce na relingu.
- Weź przestań Halt - dziewczyna czysto złośliwie uderzyła go w plecy otwartą dłonią. - Morze jest piękne, nieprawda puszku?
- Owszem, piękne. Ale nie nazywaj mnie więcej puszkiem.
- To jak mam się do ciebie zwracać? - odparła złośliwie.
- Gambit - kot uśmiechnął się drapieżnie, a przy jego uzębieniu nie stanowiło to najmniejszego problemu.
- Czyli mam rozumieć, że grywasz w karty? - dziewczyna uśmiechnęła się szelmowsko.
- A co? Chcesz się założyć?
Squall? Wybacz mi długość, ale lepsze to niż nic nie napisać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz